Wysypywanie pospółki na nieutwardzone drogi prowadzące do kolonijnych gospodarstw w gminie Wielbark to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Takiego zdania jest wójt Grzegorz Zapadka, a mimo to ulega prośbom mieszkańców, choć często zamiast poprawiać, stan nawierzchni jeszcze się pogarsza.

Wyrzucamy pieniądze w błoto
Takich dróg, jak ta prowadząca do domu Mileny Mikulak z Kucborka, w gminie Wielbark jest znacznie więcej

Stan nawierzchni wielu dróg gruntowych w gminie Wielbark to prawdziwa zmora mieszkańców. Dotyczy to zwłaszcza odcinków prowadzących do pojedynczych gospodarstw rozsianych po koloniach. O jednym takim przypadku pisaliśmy w grudniu, kiedy do redakcji zgłosiła się Milena Mikulak z Kucborka. Dojazd do jej gospodarstwa, podczas niekorzystnej aury, jest prawie niemożliwy. Dlatego zdesperowana kobieta i jej rodzina próbują na własną rękę naprawiać drogę, ale efekt jest daleki od oczekiwań. Ostatnio z prośbą do wójta o „spojrzenie łaskawszym okiem na drogi”, wystąpił radny Stanisław Olender. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wójt Grzegorz Zapadka przypomina, że na utrzymanie swoich odcinków w tym roku samorząd zarezerwował w budżecie 300 tys. złotych. - Trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie wydamy więcej, niż mamy zapisane – mówi wójt. Przy okazji zauważa, że miniony rok, ze względu na niekorzystną aurę, był najgorszy jeśli chodzi o stan dróg odkąd sprawuje urząd. Zdaniem Zapadki, wysypywanie na rozmiękczoną nawierzchnię pospółki nic nie daje, a często jeszcze pogarsza sytuację. Mimo to gmina w wielu przypadkach ulega prośbom mieszkańców i sołtysów, by nawieźć kruszywa. - Są to pieniądze wrzucone w błoto. Często z bólem serca woziliśmy pospółkę, wiedząc, że nic to nie pomoże – przyznaje wójt.

Przy okazji Grzegorz Zapadka apeluje do rolników mieszkających na koloniach, aby sami także dbali o stan nawierzchni tych odcinków. Zauważa, że są one niszczone przez ważące kilka ton mleczarki oraz ciężki sprzęt rolniczy. - Uważam, że wszystkie strony powinny się w tę sprawę zaangażować – mówi, dodając, że wielu rolników tak właśnie postępuje, ale chce też uświadomić tę część, która liczy tylko na działanie gminy.

(ew){/akeebasubs}