W lesie koło Księżego Lasku ktoś wyrzucił cztery szczenięta. Wystraszone i pozostawione na pewną śmierć pieski znaleźli grzybiarze, którzy powiadomili policję. Z kolei w okolicy Spychowa, po drodze krajowej błąkał się, najprawdopodobniej porzucony, owczarek niemiecki.

Wyrzucił szczeniaki jak śmieci
Porzucone w lesie szczenięta trafiły do lecznicy w Rozogach, a błąkający się koło Spychowa owczarek niemiecki pod opiekę gminy Świętajno

O ochronie zwierząt ostatnio wiele się mówi, ale niestety nie zmienia to ponurej rzeczywistości. O tym, że czworonogi są traktowane w bezduszny sposób, świadczą przykłady z ostatnich dni. W sobotę 12 września dwóch grzybiarzy w lesie koło Księżego Lasku było świadkami, jak kierowca samochodu osobowego porzucił cztery szczeniaki. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} O zdarzeniu mężczyźni powiadomili policjantów i doprowadzili ich do miejsca, w którym były wystraszone, pozostawiona na pastwę losu pieski. Mundurowi zajęli się nimi i przekazali pod opiekę lekarza weterynarii w Rozogach. Obecnie szczenięta czekają na odpowiedzialnych właścicieli.

Tego samego dnia oficer dyżurny szczycieńskiej komendy otrzymał informację, że po drodze krajowej nr 59 w okolicach Spychowa błąka się owczarek niemiecki. Pies biegał po ruchliwej jezdni, sprawiając wrażenie zagubionego. Policjanci opatrolowali przyległy teren w poszukiwaniu ewentualnych właścicieli czworonoga, ale nikogo takiego nie znaleźli. Następnie, za pośrednictwem posterunku w Świętajnie ustalono, że pies trafi w bezpieczne miejsce wskazane przez pracowników Urzędu Gminy.

Tak drastyczne przypadki, jak porzucanie szczeniąt czy kociąt w lasach, wcale nie należą do rzadkości. Prezes szczycieńskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół nad Zwierzętami Irena Dobryłko przewiduje, że teraz, w sezonie grzybowym, podobnych „odkryć” może być więcej. - Czasem, gdy pomoc nadejdzie na czas, zwierzęta mają szczęście, ale o wielu podobnych porzuceniach nigdy się nie dowiemy – mówi prezes. Nieco „lepiej” traktują niechciane zwierzęta mieszkańcy Szczytna. Ci najczęściej podrzucają je pod schroniskiem, co też nie jest dobrym rozwiązaniem. Przed rokiem patrol policji natrafił na błąkające się po ul. Łomżyńskiej szczenięta, które ktoś tam pozostawił. Niewiele brakowało, by pieski zginęły pod kołami szybko jeżdżących tamtędy samochodów.

Prezes Dobryłko ma jedną receptę na zapobieganie takim sytuacjom. - Najlepsze rozwiązanie to kastracja i sterylizacja. Dlatego samorządy powinny przejrzeć pod tym kątem swoje programy dotyczące zapobiegania bez domności i znaleźć pieniądze na refundowanie właścicielom kosztów tych zabiegów – przekonuje, dodając, że dla wielu mieszkańców, zwłaszcza tych mniej zamożnych wydatek 200 lub 300 zł na kastrację czy sterylizację przekracza ich możliwości finansowe. W takich przypadkach pomocą służy także TOZ, do którego można się zwrócić z prośbą o pokrycie kosztów.

(ew){/akeebasubs}