Czy jest wiatr, czy też go nie ma, Szkoła Podstawowa z Oddziałami Integracyjnymi nr 2 rokrocznie urządza Święto Latawca. W tym roku w powietrze wzbiła się rekordowa liczba najrozmaitszych konstrukcji latających. Niespodziewanie najwyżej poleciał latawiec Adasia
z kl I „b”, reprezentanta najmłodszej grupy wiekowej.
W szkolnym święcie, które odbyło się w minionym tygodniu uczestniczyły dzieci z młodszych klas I – III. W tym roku zmieniono nieco jego przebieg i po ogólnej prezentacji latawców od razu rozpoczął się konkurs na jak najwyższy lot. Konstrukcje biorące udział w zawodach były najrozmaitsze, od najprostszych form w kształcie rombu, do bardziej złożonych z kieszeniami powietrznymi, aż po skrzynkowe. Słaby wiatr nie zapowiadał wysokich lotów, ale mimo to, niektóre latawce ostro poszybowały w górę, ponad drzewa otaczające szkolne boisko sportowe.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Według jury najwyższy pułap osiągnął latawiec Adama Betlejewskiego z I „b”.
- Mama dała nam stary obrus, dołożyła jeszcze kilka kolorowych szmatek, no i zabraliśmy się z synem do pracy - mówi tata zwycięzcy.
- Długo budowaliśmy latawca, ale warto było się pomęczyć - dodaje uradowany Adaś, zdobywca pucharu z niespodziankami w środku.
Po konkursach wysokościowych przyszedł czas na wybór najładniejszej konstrukcji. Było z tym nieco kłopotu, bo dzieci zgłosiły rekordową liczbę latawców, a każdy był pięknie zrobiony. W końcu wyłoniono trójkę równorzędnych zwycięzców: Wiktorię Michalak z I „b”, Marcina Kuśmierczyka z II „c” i Gabrielę Żotkiewicz z III „a”. Gabrysia mogła pochwalić się najbardziej skomplikowaną konstrukcją skrzynkową. Jej również pomagał tata, ale piękne malowanie, to już tylko i wyłącznie własna robota. Gdy święto latawca dobiegało końca, wszyscy jego uczestnicy zostali obdarowani słodyczami i otrzymali pamiątkowe znaczki.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
