Dokumenty z okresu pracy Krzysztofa Klenczona w szczycieńskim „Społem” trafiły do Muzeum Mazurskiego. Pamiątki po słynnym muzyku przekazała Grażyna Saj - Klocek, długoletnia pracownica spółdzielni, która odnalazła je w zakładowym archiwum dwa lata temu.

Z gabinetu wspomnień do muzeum
Cenne dokumenty związane z pracą Krzysztofa Klenczona w „Społem” przekazała kierownikowi muzeum Klaudiuszowi Woźniakowi Grażyna Saj – Klocek (z lewej) w towarzystwie Jadwigi Pijanowskiej

O tym, że Krzysztof Klenczon przez kilka miesięcy pracował w szczycieńskim „Społem”, wiedzieli nieliczni. Z zaskoczeniem informację tę przyjęła nawet jego siostra Hanna. Wszystko zaczęło się na początku 1960 r., kiedy przyszły gwiazdor bigbitu podjął starania o zatrudnienie w spółdzielni. 1 marca otrzymał angaż na stanowisko inwentaryzatora. Ten nieznany epizod z życia Klenczona odkryła przypadkiem długoletnia pracownica „Społem” i kolekcjonerka pamiątek z przeszłości Grażyna Saj – Klocek.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na  trop naprowadziła ją ówczesna dyrektor miejskiej biblioteki w Szczytnie Jadwiga Pijanowska. Kiedy w 2021 r. w Szczytnie obchodzono Rok Klenczonowski, podczas towarzyskiego spotkania, w którym brała udział dyrektor, jedna z uczestniczek wspomniała, że matka muzyka przez lata pracowała w „Społem”. Zaciekawiona tym Jadwiga Pijanowska poprosiła Grażynę Saj - Klocek, aby ta sprawdziła w zakładowym archiwum, w jakich latach Helena Klenczon była zatrudniona w spółdzielni. Poszukiwania dały zaskakujący efekt. Okazało się, że nie tylko matka, ale i jej syn byli zawodowo związani ze „Społem”. Grażyna Saj - Klocek odnalazła m.in. napisane odręcznie przez Krzysztofa podanie o pracę, kwestionariusz osobowy, a nawet arkusz egzaminacyjny, bo przyszły muzyk, przed przyjęciem, został poddany sprawdzianowi z rachunków. Cenne dokumenty początkowo były prezentowane w prowadzonym przez panią Grażynę „Gabinecie Wspomnień”. 1 marca, w 63. rocznicę zatrudnienia Klenczona w „Społem”, postanowiła przekazać je do Muzeum Mazurskiego. Jego kierownik Klaudiusz Woźniak zapowiedział, że po spełnieniu muzealnych formalności, już wkrótce będą one udostępnione zwiedzającym.

Krzysztof Klenczon pracował w „Społem” tylko do końca czerwca 1960 r. 1 lipca na własną prośbę został zwolniony. Grażyna Saj – Klocek podczas przekazania dokumentów do muzeum żartowała, że w ten sposób zwolnił dla niej miejsce, bo właśnie tego dnia, kiedy on kończył pracę w spółdzielni, ona akurat przyszła na świat …

(ew)

Wśród pamiątek po muzyku znalazł się m.in. napisany przez niego odręcznie życiorys{/akeebasubs}