Dokumenty z okresu pracy Krzysztofa Klenczona w szczycieńskim „Społem” trafiły do Muzeum Mazurskiego. Pamiątki po słynnym muzyku przekazała Grażyna Saj - Klocek, długoletnia pracownica spółdzielni, która odnalazła je w zakładowym archiwum dwa lata temu.
O tym, że Krzysztof Klenczon przez kilka miesięcy pracował w szczycieńskim „Społem”, wiedzieli nieliczni. Z zaskoczeniem informację tę przyjęła nawet jego siostra Hanna. Wszystko zaczęło się na początku 1960 r., kiedy przyszły gwiazdor bigbitu podjął starania o zatrudnienie w spółdzielni. 1 marca otrzymał angaż na stanowisko inwentaryzatora. Ten nieznany epizod z życia Klenczona odkryła przypadkiem długoletnia pracownica „Społem” i kolekcjonerka pamiątek z przeszłości Grażyna Saj – Klocek.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Krzysztof Klenczon pracował w „Społem” tylko do końca czerwca 1960 r. 1 lipca na własną prośbę został zwolniony. Grażyna Saj – Klocek podczas przekazania dokumentów do muzeum żartowała, że w ten sposób zwolnił dla niej miejsce, bo właśnie tego dnia, kiedy on kończył pracę w spółdzielni, ona akurat przyszła na świat …
(ew)
