BOHATERSKA OBRONA
Wszyscy interesujący się Mazurami słyszeli o nieistniejącej już wsi - Małdze, ale o leżącym obok Przeganisku wie niewielu. Jednak w 1807 r. o miejscu tym pisało wiele gazet. Zacznijmy jednak od początku.
Przegańsko lokowano 8 czerwca 1752 r. Przywilej potwierdzony został 20 czerwca tego samego roku. Przeganisko, czyli Małdzki Młyn, była to niewielka młyńska osada nad Omulwią. Po niemiecku nazywała się Malga Mühle, miejscowi nazwali ją również Rudowskim Młynem.
12 maja 1807 r. przy Małdzkim Młynie starły się wojska napoleońskie, a właściwie polskie, z wojskami rosyjskimi. Najpierw o godzinie 4 rano oddział liczący 30 polskich piechurów został napadnięty przez kozaków, którzy nadciągnęli od strony Rekownicy. Polacy zostali okrążeni. Obroną młyna dowodził kapitan Leszczyński, który dostał się do niewoli. Stacjonujący w pobliskiej Małdze podpułkownik Krukowiecki ruszył zaatakowanym na pomoc.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Siły rosyjskie liczyły 2 tys. jazdy. Krukowiecki początkowo uformował (pusty w środku) czworobok, ale nie będąc pewnym umiejętności własnych żołnierzy zmienił go w kolumnę ściśniętą i nakazał żołnierzom bronić się „jak się Polakom należy, do ostatniego człowieka”. Mimo rozpaczliwego położenia Krukowiecki odrzucał propozycje poddania się. Do odparcia ataku nieprzyjaciela wyznaczono ochotników. Rosjanie atakowali bezskutecznie trzy razy. Dzielnego podpułkownika uratował generał Fiszer ze swoją jazdą, który przybył z Wałów. Rosjanie, spostrzegłszy nadciągające od strony Małgi kolejne polskie oddziały, zabrali swoich poległych i wycofali się ku Piduniowi.
W walce zginął kozacki dowódca. W części gazet z epoki pisano, że był to pułkownik Andronow. Natomiast Krukowiecki napisał w swoim raporcie, że był to pochowany na cmentarzu przykościelnym w Pasymiu pułkownik Karpow. Oprócz dowódcy Rosjanie stracili dwóch oficerów i 80 kozaków. Straty polskie były o połowę mniejsze. Krukowiecki stracił 23 żołnierzy. 16 było ciężko rannych.
Pełniący wówczas funkcję Dyrektora Wojny książę Józef Poniatowski pochwalił Krukowieckiego i jego żołnierzy słowami: Oświadczam to publicznie podpułkownikowi Krukowieckiemu, oficerom równie jak on walczącym, podoficerom i żołnierzom, następnie w Gazecie [Warszawskiej] wymienić się mianem, że w bitwie tej przeciw 2000 kozaków walcząc, postąpili sobie dzielne, jak przystało na prawych obrońców i na potomków starożytnych bohaterów polskich.
NIEISTNIEJĄCA OSADA
W 1817 r. Przeganisko liczyło 2 chałupy i 11 mieszkańców. W latach 30. XIX w. właścicielem młyna i tartaku był niejaki Joseph. Osada liczyła wówczas 10 włók i 6 mórg. W 1854 r. w szczycieńskim tygodniku urzędowym opublikowano ogłoszenie o dzierżawie młyna, tartaku i 9 włók ziemi. 15 października 1854 r. spłonęły tu trzy budynki gospodarcze. Następnie 2 lutego 1855 r. częściowemu spaleniu uległ młyn. 20 listopada odbudowane budynki uległy ponownemu spaleniu. W związku z tym podejrzewano celowe podpalenie. Za wskazanie podpalacza wyznaczono nagrodę. W latach 1862-1882 właścicielem młyna był Karl Schwabe, następnie majątek przeszedł w ręce rodziny Leyków. W 1885 r. mieszkały tu 24 osoby. W 1927 r. Max Leyk sprzedał Przeganisko państwu. Do 1945 r. funkcjonowało tu leśnictwo. Ostatnim leśniczym był tu przed 1945 r. Hoffman. Obecnie osada nie istnieje. Zobaczyć można tu jeszcze jednak groblę, która dawniej prowadziła do młyna, roślinność świadczącą o tym, że kiedyś mieszkali tu ludzie oraz wielki, dożywający już swoich dni dąb (i resztki lipy) pamiętający czasy lokacji Przeganiska.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
