W 1915 roku zbudowana została kolejka wąskotorowa, łącząca Spychowo i Rozogi z Myszyńcem, następnie z Ostrołęką Służyła gospodarczej eksploatacji Kurpi, z których wywożono przede wszystkim drewno. W 1920 r. po plebiscycie kolejka otwarta została dla ruchu osobowego.

Z historii Rozóg
Rozogi, wąskotorówka. Lata czterdzieste. Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego

Z powodu niewielkiej prędkości była powodem licznych żartów, nazywano ją „Szalonym Mazurem”. W okresie międzywojennym jej stacją końcową były Rozogi. Połączenie z Kurpiami „przywrócone” zostało po wrześniu 1939 r.

Dzwonek ze sklepu Wilhelma Pawelzika

W lipcu 1939 r. w Myszyńcu odbyła się demonstracja patriotyczna, w trakcie której przekazano Straży Granicznej 3 karabiny maszynowe, ufundowane przez Kurpiów. Chór dziewcząt w ludowych strojach zaśpiewał między innymi piosenkę o słowach: „Mazury do Polski przyłączymy.” Przemawiały władze cywilne, kościelne i wojskowe. Padały twarde słowa: Wróg na swojej skórze poczuje, co to znaczy sięgać po cudze! Pójdziemy powtórzyć Grunwald i Psie Pole. Jeden z małorolnych gospodarzy miał wykrzyknąć: Na Zachód frontem! Po przekazaniu karabinów uformował się uroczysty pochód Kurpiów w strojach ludowych, młodzież paradowała pod sztandarami różnych organizacji. Na koniec wóz propagandowy Polskiego Radia „odegrał” dla mieszkańców Myszyńca koncert.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Rozogi. Rynek, hotel Wilhelma Pawelzika. Lata trzydzieste. Wilhelm Pawelzik pochodził z Księżego Lasku. W Rozogach osiedlił się w 1895 r. W 1910 r. kupił lokal, w którym prowadził gospodę. Budynek został zniszczony w trakcie I wojny światowej. Po odbudowie mieściła się w nim restauracja, hotel i sklep. Odbywały się w nim dni sądowe sądu w Szczytnie. Pawelzik miał w ofercie m. in. rowery

Relacja na temat tego wydarzenia ukazała się na łamach gazety „Radio dla wszystkich.” Nie wiadomo, ile w tej relacji jest prawdy. Wątpić należy w to, że mieszkańcy przygranicznych terenów, znający dosyć dobrze sąsiada z kordonu, tak optymistycznie patrzyli w przyszłość. Była to więc zwykła propaganda, mająca w intencji jej twórców natchnąć do walki jej polskich odbiorców. Już wkrótce przyszło nam zmierzyć się z twardą i bolesną rzeczywistością.

Żołnierze niemieccy na rynku w Rozogach. Lata czterdzieste. Zdjęcie ze zbiorów M. Rawskiego

O godzinie 4:30 1 września 1939 r. niemiecka artyleria ostrzelała placówki graniczne w Pełtach i Dąbrowach. Po godzinie 6.00 wojska niemieckie wkroczyły do Myszyńca. Na posesji koło kościoła w Rozogach utworzono prowizoryczny obóz dla polskich jeńców. We wsi pojawiło się wielu robotników przymusowych z Kurpi. Byli też tacy Mazurzy, którzy zatrudniali swoich polskich znajomych, by im pomóc, lub ukrywali polskich zbiegłych robotników.

20 stycznia 1945 r. mieszkańcy Rozóg rozpoczęli ucieczkę przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Część odcięta przez Rosjan wróciła do Rozóg. W trakcie ucieczki zginęło 19 osób. Wojska niemieckie opuściły Rozogi 23 stycznia, dzień później we wsi byli już Rosjanie. Rozpoczęły się gwałty, grabieże i niszczenie miejscowości. Zniszczeniu uległo 75% zabudowań. W trakcie wojny poległo 58 mieszkańców wsi, 8 żołnierzy zaginęło.

Witold Olbryś{/akeebasubs}