Felieton piszę, jak zwykle, w niedzielę. Tym razem w dzień szczególnie świąteczny. W Setną Rocznicę Odzyskania Niepodległości. O czym zatem mam pisać w dniu tak uroczystym? Pytanie retoryczne. Oczywiście o rocznicy, choć w ostatnich tygodniach powiedziano i napisano w mediach tak dużo na temat aktualnego święta, że cóż ja jeszcze mogę dodać?
Oglądam regularnie trzy stacje telewizyjne. TVN, „Superstację” oraz jedynkę z jej propagandową tubą INFO. To dopiero galimatias. Według stacji niechętnych PiS-owi, władza wyłącznie kolaboruje z narodowcami, czyli patriotami z ich własnej, ipeenowskiej hodowli, odnośnie marszu. Wspólnego, albo nie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Swoją drogą telewizyjne przekazy, pokazując fragmenty realizacji świątecznych zamierzeń, ukazują pewien niedowład instytucji państwowych. Nieraz zastanawiałem się, dlaczego PiS dysponuje tak kiepską i niedouczoną kadrą osobową. Czyżby wszyscy w miarę zdolni urzędnicy już dawno załapali się na posady w administracji, a dzisiaj wymienia się ich na... No właśnie na kogo? Sięgając wstecz wspomnę rozpieprzenie aukcyjnych sukcesów stadniny w Janowie Podlaskim (znam temat, ponieważ przez 5 lat byłem głównym projektantem dorocznych, janowskich imprez) Inny przykład. Niedawno leciałem samolotem do Toronto. Liniami kanadyjskimi, ale wracałem Lotem. Porównanie standardów obu przewoźników, to kompromitacja dla polskiej firmy. A przecież samolotami Lotu podróżowałem dziesiątki razy. Kilkakrotnie przez ocean. I zawsze byłem pełen uznania dla naszych linii. A dzisiaj? Żenada, Podobnie z policją. Zabawne określenie „psia grypa”, wymyślone przez samych policjantów, określające szczególny rodzaj strajku, to przecież nic innego jak protest przeciw żenującemu wykorzystywaniu funkcjonariuszy w charakterze zbrojnego ramienia partii. Żeby przyzwoity, wykształcony policjant służył do przenoszenia zacnych, aczkolwiek zbuntowanych dam, protestujących metodą położenia się w poprzek ulicy, to przecież wstyd. Poniżej godności przyzwoitego, odzianego w mundur funkcjonariusza. Co do innych mundurowych, to nasza armia wreszcie zaimponowała mi profesjonalizmem. Dzisiaj, kiedy obejrzałem w telewizorze uroczystą zmianę wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Elegancja - Francja. Być może to efekt zmiany kadrowej na stanowisku ministra wojny?
Jeszcze jedno wydarzenie mam ochotę skomentować. Mianowicie odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego. To było wczoraj, a dzisiaj, na ekranie telewizora widzę jak jego spiżowa postać góruje nad placem, podczas jubileuszowych uroczystości. Nad placem Józefa Piłsudskiego. Tego ostatniego jakoś nie widać, chociaż ma niedaleko swój pomnik. A przecież to w końcu jego plac! Coś chyba nie tak z proporcją. Może dlatego, że marszałek nigdy nie był prezydentem? Zatem mniej się liczy. Osobiście szanuję postać Lecha Kaczyńskiego, ale nie jestem fanatykiem jego prezydentury. Chociaż przyzwoitość nakazuje mi zacytować opinię Adama Michnika na temat osiągnięć Lecha Kaczyńskiego, jako męża stanu. Tego samego Michnika, co to go dzisiejsza prawica miesza z błotem i odmawia uznania jakichkolwiek zasług. Otóż Adam Michnik, w Gazecie Wyborczej z datą 9 września 2008 napisał: Niesłychanie wysoko oceniam podróż prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Tbilisi. Pierwszy raz poczułem się dumny.... Po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego tenże Adam Michnik napisał tak: Sam wypowiadałem o nim sądy nie zawsze sprawiedliwe, ale zawsze widziałem w Lechu Kaczyńskim wielkiego polskiego patriotę.
Niezależnie od zdania wielu decydentów, ja bym jednak zamienił cokoły. Prezydenta postawił na tym gdzie stoi marszałek, a Naczelnika na ten nieco wyższy. Według fredrowskiego „znaj proporcjum mociumpanie”.
Widzę, na ekranie telewizora, że warszawski marsz trwa nadal. Na razie bez zakłóceń. Mam nadzieję, że tak będzie do końca, a wtedy chwała organizatorom Święta Niepodległości! Jeśli nie... to pogadamy o tym za tydzień. Ten felieton już wysyłam do redakcji.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
