Przed tygodniem przeczytałem w „Kurku Mazurskim” o konferencji prasowej, na której burmistrz zaprezentował szczycieński kalendarz imprez letnich.

Za chwilę sezon turystyczny
Wykonane przez podopiecznych Michała Grzymysławskiego zwierzaczki to prawdziwe cacka/Fot.: Facebook MDK Szczytno

Zaciekawiły mnie pewne innowacje, zatem sięgnąłem do broszurki „Letnie granie”, która zawiera dokładny program atrakcyjnych wydarzeń w okresie od 23 czerwca do 28 sierpnia. Przestudiowałem broszurkę starannie i postanowiłem skomentować niektóre z planowanych wydarzeń. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Warto dodać, że wprawdzie głównym inicjatorem letnich imprez jest pan burmistrz, ale to zespół wyspecjalizowanych pracowników realizuje zaprogramowane atrakcje. Przede wszystkim ekipa Miejskiego Domu Kultury, choć nie tylko. Sam także troszkę w tym uczestniczę, ale imponuje mi ogromny nawał przygotowań, którymi kieruje dyrektor MDK, wespół ze swoimi ludźmi. Odnoszę wrażenie, że panowie burmistrz Krzysztof Mańkowski oraz dyrektor Andrzej Materna potrafią bezkonfliktowo współpracować. A to ważne.

Wrócę jeszcze do „Letniego grania”, ale skoro już zahaczyłem o szczycieński MDK, to pozwolę sobie na drobną dygresję. Drużyna MDK ma naprawdę mnóstwo roboty z sezonem letnim, a jednak potrafili oni jeszcze zrealizować, w hallu wystawienniczym, ekspozycję kończącą rok szkolny, czyli pokaz prac plastycznych swoich młodziutkich wychowanków (najstarsi to kilkunastolatki). Wystawiono malarstwo i grafikę z pracowni Katarzyny Wolickiej-Kozak oraz rzeźby wykonane pod okiem Michała Grzymysławskiego. Byłem, oglądałem i po raz kolejny czuję się w obowiązku zaświadczyć, że Szczytno ma wyjątkowe szczęście do instruktorów plastyki. Kasia pokazała bardzo szeroki zestaw prac. Od ołówkowych szkiców brył geometrycznych i martwej natury, po wielobarwne kompozycje w bardzo różnych technikach. To, co ona wyczynia z owymi dziećmi, czy też z młodzieżą, przypomina mi moje młode lata, kiedy to przygotowywałem się do egzaminu na architekturę. W Warszawie. Przyznam nieskromnie, że uczyli mnie najlepsi w Polsce artyści (zdałem za pierwszym razem), ale oglądając efekty starań Katarzyny widzę, że ona prowadzi młodzież dokładnie tak samo jak ci moi dawni mistrzowie. A teraz o Michale Grzymysławskim i pracach jego podopiecznych. Od lat uważam, że Michał jest znakomitym rzeźbiarzem. I to nie tylko na skalę Szczytna, ale daleko, daleko szerzej. Nie wiem jak on dobiera swoich uczniów, że ma samych takich zdolnych. Michał zadał im jeden temat. Zwierzątka. Do tego polichromowane, czyli pomalowane. Te zwierzaczki to naprawdę cacka. Instruktor może być dumny. Warto zajrzeć do MDK. Szczególnie z dziećmi.

Wróćmy do imprez „Letniego grania”. Zacznijmy od Dni i Nocy Szczytna (22-24 lipca). To już trzydziesty, jubileuszowy festyn. Wreszcie doczekałem się bardziej godnej formuły święta grodu, niż stosowana w poprzednich latach. Ulica Odrodzenia będzie ulicą przejezdną, a wszelakie imprezy zlokalizowano w pobliżu jeziora. Estrada na plaży, a nie na placu Juranda. Kioski jarmarczne wzdłuż promenady prowadzącej na molo. Strefa gastronomiczna zostanie zlokalizowana na boisku orlik. Czyli punktem centralnym całego założenia będzie jezioro Domowe Duże. I słusznie. W końcu jesteśmy na Mazurach, wyjątkowej krainie tysiąca jezior, a takie miastowe miejsca jak plac Juranda, czy ulica Odrodzenia można spotkać wszędzie na świecie. Co do innych imprez. Osobiście bardzo lubię „Festiwal food truck”. Dawno temu bardzo dużo jeździłem (latałem) po świecie. Zawodowo, jako projektant, zatem peerelowska dieta nie pozwalała mi na zbytki. Jadałem głównie w fast foodach. Czymś zupełnie nieznanym w Polsce lat siedemdziesiątych. Smaki owych burgerów i tym podobnych potraw barowych pamiętam do dzisiaj, a wymieniony festiwal przypomina mi je. Różnicę widzę tylko w cenie. Tam, w wielkim świecie, były to dania najtańsze, a u nas, w wydaniu festiwalowym, mamy porażającą drożyznę. Co do innych imprez, to polecam „Ten Stary Dobry Jazz”, co jest oczywistą oczywistością, ponieważ od kilkunastu lat ja osobiście ten spektakl przygotowuję.

Na zakończenie krótka informacja o całkiem nowej imprezie pomysłu Arkadiusza Leski „Spotkania z duchami na zamku krzyżackim”. Nie mam pojęcia jak to ostatecznie wyszło, ale poproszono mnie, przed miesiącem, o nagranie tekstu dwóch duchów. Nagrałem. Realizował nagranie całości Andrzej Ałaj. Czyli teksty mówione oraz dobrana przez Andrzeja ilustracja dźwiękowa. Ostatecznej wersji nie słyszałem, ale nie mam wątpliwości, że Andrzej, wybitny profesjonalista, zrobił to rewelacyjnie. W końcu jest pracownikiem MDK, a tam tworzą sami najlepsi.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}