Jakiś czas temu tygodnik „Przegląd” zainicjował dyskusję na temat, czy wciąż jeszcze aktualne jest powiedzenie użyte przeze mnie, jako tytuł felietonu. Na łamach tygodnika wypowiedziało się wówczas wiele znaczących postaci, prezentując różne opinie.
Ale był to czas pokoju. Dzisiaj, kiedy wojska ukraińskie, podczas wojny, pokazują jak wielką klasę może mieć współczesny żołnierz, być może niektóre z tych prasowych wypowiedzi byłyby nieco odmienne. Być może zacytuję kilka z nich, ale przede wszystkim chcę popatrzyć na określone zjawisko pod kątem historyczno-anegdotycznym.
Skąd wzięło się owo powiedzonko, dotyczące, przede wszystkim, munduru wojskowego, choć nie tylko? Znane jest ono od bardzo dawna, ale szczytową aktualność osiągnęło w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Wówczas polski mundur wojskowy jednoznacznie kojarzył się ze świeżo odzyskaną niepodległością, czyli wieloletnim marzeniem każdego Polaka. Stał się jej symbolem. Człowiek w mundurze był bohaterem i wybawcą. Ileż to wówczas powstało patriotycznych, a zarazem sentymentalnych pieśni i piosenek.
Na początek zacytuję fragment wiersza autorstwa słynnego, przedwojennego szwoleżera, generała Bolesława Wieniawy - Długoszowskiego. Brzmi on tak: Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń: na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko... koń. Ten tekst wyryto na Pomniku Ułana z Dziewczyną, w Grudziądzu. Mieście, w którym funkcjonowało Centrum Wyszkolenia Kawalerii.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
A co stało się po drugiej wojnie światowej? Wojsko z obowiązkowego naboru. Ponure chłopaki w mundurach na wzór radziecki. Dowodzeni, na wyższych szczeblach, przez Rosjan. Takiego wojska nikt nie wielbił, ani szanował. Niezależnie od płci. Dopiero w latach 1957-1961 zmieniono polskie mundury, upodabniając je do angielskich. Zmniejszono wielkie, oficerskie czapki, likwidując kolorowe otoki. Także barwne naszywki zniknęły z munduru. Nareszcie nie było to wojsko azjatyckie (wizualnie), ale nieco bardziej zachodnie. Z tym, że to wcale nie oznaczało, iż panienki nagle rzuciły się hurmem na żołnierzy. Ci chłopcy, póki co, jeszcze nie mieli tamtej przedwojennej klasy.
A jak to wygląda dzisiaj? Dużo lepiej. Armia zawodowa, nieźle opłacana, przyciąga ambitnych, młodych ludzi. Ci kształcą się i osiągają znaczącą pozycję społeczną. Do tego doszli terytorialsi. Wykształcona, inteligentna młodzież. I to płci obojga. Obserwowałem ich działania przy szpitalach i klinikach, w początkach pandemii. Byli kompetentni i bardzo pomocni. Można było z nimi ciekawie porozmawiać. Myślę, że ci chłopcy szczególnie zasługują na uwagę cywilnych panienek.
Na zakończenie dodam, że istnieją także inne mundury. W przedwojennej literaturze romantycznej strażak, na ogół, bywał marzeniem panny służącej. Dzisiaj strażak z OSP, kiedy, z okazji święta, włoży galowy mundur, to bez wątpienia przyciąga wzrok miejscowych ślicznotek. A w skali ogólnopolskiej? Proszę spojrzeć na prezesa Waldemara Pawlaka w stroju organizacyjnym. Tylko pozazdrościć!
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
