Trwająca od początku maja gruntowna przebudowa ul. Drzymały daje się mocno we znaki jej mieszkańcom. Niektóre posesje otoczone głębokimi wykopami, zostały odcięte od świata, co doprowadziło ich właścicieli do szewskiej pasji. Jeden ze zdesperowanych mieszkańców zablokował ulicę swoimi samochodami, aby uniemożliwić dalsze prace ziemne.
Ulica Drzymały po latach próśb i starań jej mieszkańców w końcu doczekała się gruntownej przebudowy. Obecnie wykonywana jest tam kanalizacja burzowa, której budowa wymaga prowadzenia ponad 4-metrowej głębokości wykopów. To spowodowało odcięcie jakichkolwiek dojazdów na posesje znajdujące się w pobliżu skrzyżowania z ul. Poznańską. Od tygodnia nie może wjechać autem do swojego domu m. in. komendant miejskiej straży Janusz Gutowski, a od kilku dni pozostaje odcięty od świata Jan Myślak, właściciel hurtowni Agaton”. Zdenerwowany stanem rzeczy, 18 maja, za pomocą swoich dwóch samochodów urządził blokadę ulicy, aby zastopować dalsze roboty ziemne.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Od trzech dni nie mogę dowieźć towarów do hurtowni, nie mają na nią wjazdu także inni dostawcy. Postawiony w takiej sytuacji, postanowiłem zablokować ulicę - mówi zdesperowany Jan Myślak. Dodaje, że nikt go wcześniej nie poinformował, że zostanie pozbawiony dojazdu na własną posesję, mimo że wiodą na nią aż dwie bramy. Sądził, że wykopy będą prowadzone etapami, więc zawsze jedno z wejść pozostanie dostępne, tymczasem odcięte zostały oba i co gorsza nie wiadomo na jak długo.
JEDNAK MOŻNA BYŁO
Kiedy blokada jeszcze trwała, równocześnie rozpoczęła się prowizoryczna budowa dojazdów i to do obu bram hurtowni „Agaton”, czyli zbudowanie wcześniej choćby jednego dojazdu, było jednak możliwe. W Urzędzie Miejskim tłumaczą nam, że budowa prowizorycznych dojazdów nie nastąpiła wskutek blokady, bo nic o niej nie wiedzą, a wynikała z wcześniej przyjętego harmonogramu prac.
- Nie da się prowadzić tak poważnych robót ziemnych bez chwilowego odcięcia dojazdu do poszczególnych posesji - tłumaczy inspektor Wiesław Kulas. Wyjaśnia „Kurkowi”, że na spotkaniach z mieszkańcami przedstawiono sposób prowadzenia inwestycji. Uprzedzano ich, że do poszczególnych posesji może nie być dojazdu nawet przez kilka dni. Aby, mimo wszystko, maksymalnie skrócić czas odcięcia, roboty są prowadzone etapami. Głębokie wykopy to tylko jeden z nich. Później trzeba będzie ponownie wybrać ziemię z koryta drogi, by dokonać wymiany podłoża pod przyszłą asfaltową nawierzchnię, więc niedogodności potrwają jeszcze jakiś czas.
BRAK SATYSFAKCJI
Mieszkańcy ulicy nie są jednak usatysfakcjonowani sposobem prowadzenia inwestycji. Skarżą się nie tylko na odcięcie od świata, ale i ślimacze, ich zdaniem, tempo prac. Były bowiem dni, że nic się na budowie nie działo. Rozumieją, że wykopy muszą być, ale jak podkreślają, odcięcie dojazdu na posesje nie może ciągnąć się w nieskończoność.
Do domu pana Folgi jest jeszcze dojazd, ale gdy patrzy on na to, co dzieje się wokół, jest pełen obaw, co się wydarzy gdy wykopy dotrą pod jego posesję. Boi się, czy będzie w stanie z niej się wydostać choćby po zakupy. Inni z kolei narzekają na niedbałe zabezpieczenie już wykonanych prac. Pokazują „Kurkowi” wyloty kilkunastocentymetrowej średnicy plastikowych rur, które zamiast należytego zabezpieczenia są przykryte zwykłymi drewnianymi paletami. Poza tym nie okolono taśmą ostrzegawczą otworów ogromnych betonowych studzienek. Choć zostały one przykryte metalowymi mostkami, to niedbale, bo pozostawiono spore szczeliny, w które może wpakować się nieostrożny przechodzień. Całość prowadzonych prac nie wygląda zatem wzorowo. Inwestor tłumaczy wykonawców, że istotnie bywały dni zastoju na budowie, ale wymusiły to opady deszczu, które uniemożliwiły drążenie wykopów oraz układanie rur. Rzecz jednak w tym, że mieszkańcy ul. Drzymały, bogatsi o opisywane w „Kurku” przykre doświadczenia innych mieszkańców Szczytna podczas prowadzenia np. gruntownej przebudowy ul. 1 Maja, liczyli że miasto uniknie tamtych błędów. Jednak w ich opinii nie wyciągnięto żadnych nauk i co gorsza, dalej lekceważy się głosy zainteresowanych osób.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
