W parku przy ul. Skłodowskiej – Curie usychają drzewa. Martwe lub obumierające okazy można spotkać m.in. przy głównej alei prowadzącej w kierunku ul. Kochanowskiego, ale też w kilku innych miejscach. Mieszkańcy alarmują, że suche konary zagrażają bezpieczeństwu przechodniów. Tymczasem miejscy urzędnicy zapewniają, że na bieżąco monitorują stan drzew, ale ich kondycja pogarsza się w zastraszającym tempie.
CZY KTOŚ O TO DBA?
Założony na początku XX w. przez szczycieńskiego przemysłowca Richarda Andersa park przy ul. Skłodowskiej – Curie słynął niegdyś z unikatowego drzewostanu. Fundator tego miejsca dbał o to, by rosły tu rzadko spotykane okazy. Sadzonki niektórych drzew sprowadzał aż z Królewca, by cieszyły oczy mieszkańców korzystających z parku. Te czasy minęły już bezpowrotnie, choć nadal można tu wypatrzeć kilka ciekawych okazów, m.in. czerwonych klonów czy starych dębów. W ostatnim czasie z parkowym drzewostanem dzieje się jednak coś niepokojącego. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
USYCHAJĄ NA POTĘGĘ
Miejscy urzędnicy zapewniają, że na bieżąco monitorują parkowy drzewostan, ale jego degradacja postępuje w zastraszającym tempie. - W tym roku wycięliśmy tam już siedemnaście drzew. Zdarza się, że kiedy robimy przegląd, nic jeszcze nie wskazuje, że dzieje się coś złego, a po kilku tygodniach drzewo usycha – informuje inspektor Malwina Kuś z Wydziału Gospodarki Miejskiej. Dodaje, że w najbliższym czasie pod topór pójdzie kilka mniejszych okazów, na których wycinkę niepotrzebne jest pozwolenie. W przypadku miasta wydaje je starostwo. - Wkrótce wystąpimy o zgodę na wycinkę drzew rosnących przy głównej alei – zapowiada inspektor. Jeśli będzie ona pozytywna, to pójdą one pod topór nie wcześniej niż po 15 października, bo do tej daty obowiązuje okres ochronny ptaków.
(ew){/akeebasubs}
