Do końca wakacji na terenie Leśnictwa Faryny obowiązywać będzie zakaz wstępu do lasu. To efekt uszkodzenia drzewostanów przez silne wiatry, które przeszły nad tym rejonem w ubiegłym tygodniu.
Decyzję wydał Maciej Ligocki, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Spychowo. - Szkody, które są rozproszone szacujemy na ok. 4 tys. m 3 . Może nie jest to wielki dramat, ale stanowią one zagrożenie dla przebywających w lesie osób – mówi nadleśniczy. Chodzi o tzw. złomy bramowe, czyli drzewa, które wierzchołkiem są oparte o ziemię, a drugim końcem wiszą u góry i w każdej chwili mogą runąć. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W stosunku do osób, które nie podporządkują się zakazowi interweniować będą służby leśne. - Ograniczymy się do rozmowy i pouczenia. Jednak jeśli ktoś dalej będzie ignoro wał zakaz dostanie mandat – zapowiada Maciej Ligocki. Decyzja ma obowiązywać do końca sierpnia br. - Liczymy, że do tego czasu przynajmniej te najbardziej niebezpieczne złomy bramowe uda nam się usunąć i udrożnić najchętniej uczęszczane miejsca – dodaje.
Z przestrzeganiem zakazów w lesie, jak się okazuje, jest różnie. Ludzie w poszukiwaniu grzybów potrafią wejść wszędzie, nie zważając nawet na największe niebezpieczeństwo. Śmiało np. podchodzą do ścinającego drzewo pilarza, po to tylko, by zerwać zauważoną właśnie kurkę.
- Nie mają świadomości, że nawet spadająca pojedyncza gałąź potrafi człowieka okaleczyć, a nawet zabić. Dlatego, jeśli słyszymy pracującą w lesie maszynę, czy pilarkę, widzimy jadący ciągnik, to oznacza, że powinniśmy opuścić to miejsce, bo najzwyczajniej w świecie jest tu niebezpiecznie – apeluje do wszystkich użytkowników lasu nadleśniczy Ligocki.
(o){/akeebasubs}
