Choć nasze zespoły już odpoczywają, odrabiane są jeszcze zaległości przez drużyny, które miały przełożone terminy spotkań w związku z koronawirusowymi komplikacjami. Zweryfikowano wreszcie wyniki trzech spotkań z udziałem Omulwi Wielbark i SKS-u Szczytno.

Zakończenie w cieniu walkowerów
W Pasymiu był widoczny głód piłki na wyższym poziomie. Frekwencja w sierpniu i we wrześniu dopisywała

OPÓŹNIONE KARY

Znamy już kompletną tabelę po 19 kolejkach w klasie okręgowej. W miniony weekend Wilczek Wilkowo rozgromił 7:1 Łynę Sępopol. Ze sporym poślizgiem zweryfikowano ostatecznie wyniki trzech spotkań z udziałem naszych drużyn. Sporo zyskała Omulew Wielbark, której przybyło aż 5 oczek – i ubyło straconych bramek.

Wyniki zweryfikowane:

Żagiel Piecki – SKS Szczytno 0:3 wo. (na boisku 3:2), Omulew Wielbark – SKS Szczytno 3:0 wo. (na boisku 1:3), Omulew Wielbark – Jurand Barciany 3:0 wo. (na boisku 1:1).

Walkower w każdym z tych spotkań wiąże się z grą nieuprawnionego zawodnika. Kto najbardziej pokpił sprawę {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} – trudno ocenić. W Żaglu w meczu z SKS-em na kilka minut wszedł zawodnik, który tego samego dnia parę godzin wcześniej zagrał w meczu juniorów – takie połączenie jest zabronione. W drużynie Juranda, przy zmianie w ostatnich minutach, zapomniano o zachowaniu odpowiedniej liczby młodzieżowców. Karę otrzymał także SKS – emocjonujące derby z Omulwią zweryfikowano ostatecznie jako walkower dla gospodarzy. Poszło o żółte kartki dla Grzegorza Kozickiego – ten miał ich przed meczem cztery. Języczkiem u wagi był kartonik obejrzany przez zawodnika ze Szczytna w Pieckach. Sędzia nie wpisał upomnienia do odpowiednich rejestrów, co nie zwalniało szczycieńskiego klubu z prowadzenia własnych statystyk i pilnowania upomnień. Żeby było ciekawiej, decydującą o wszystkim kartkę Kozicki otrzymał w meczu, za który później przyznany został walkower dla SKS-u. Kara jednak w myśl przepisów pozostała.

W IV lidze rozegrano jedno zaległe spotkanie. Pisa Barczewo uległa Olimpii II Elbląg 2:4, co oznacza, że elblążanie przeskoczyli zespół Błękitnych Pasym. Do rozegrania zostało jeszcze kilka zaległych spotkań. Zaplanowano je na 5 grudnia i początek marca przyszłego roku – choć, jak słyszeliśmy ostatnio w WMZPN, wszystko miało być domknięte w najbliższy weekend. Obok zamieszczamy obecne tabele IV ligi i klasy okręgowej.

 CZWARTOLIGOWY ŚREDNIAK

 Jaka to była jesień dla naszych drużyn? W najwyższej klasie rozgrywkowej występują Błękitni Pasym, którzy półtora roku wcześniej… prawie spadli do klasy A. Pasymianie doznali wprawdzie kilku wysokich porażek z zespołami z czołówki, ogólnie radzą sobie jednak nieźle. Wygrali 8 spotkań, w dwóch meczach nie dali się ograć (ani wbić sobie bramki) wiceliderowi z Mrągowa. Pasymianie pozwolili sobie zupełnie niepotrzebnie na stratę kompletu punktów z niektórymi zespołami, które znajdują się w dole tabeli. Błękitnych można w tej chwili uznać za ligowych średniaków, ale czy to wystarczy, by utrzymać się w lidze? Stawka drużyn, rozbudowana u progu sezonu do 18, zostanie zmniejszona, wpływ na spadki będą miały ponadto degradacje z także poszerzonej w tym sezonie III ligi. Najlepszym strzelcem zespołu jest jego grający trener Patrycjusz Malanowski. Zaliczył 10 trafień, a prawdopodobnie byłoby ich więcej, gdyby nie absencja w kilku meczach spowodowana kontuzją. Drużynie nie pozostaje nic innego niż zdobycie możliwie dużej liczby punktów, zajęcie odpowiednio wysokiego miejsca w tabeli i … liczenie na szczęście.

WAHANIA FORMY SKS-u

W klasie okręgowej spory postęp – jeśli spojrzymy na katastrofalny poprzedni sezon – zanotował SKS Szczytno. Drużyna prowadzona przez Marcina Cieślika zaczęła wreszcie wygrywać i zdobywać punkty. W pierwszych meczach – niekiedy zwycięskich – gra może nie porywała, ale widać było, że jest to inny zespół niż w poprzednim sezonie. Bardzo dobry w wykonaniu szczytnian był październik. SKS pokonał faworyzowane Śniardwy, zremisował na wyjeździe z silną Romintą. Dobrze fizycznie i taktycznie zespół zaprezentował się w derbach w Wielbarku, ale wysiłek poszedł na marne – z powodu poważnego niedopatrzenia wszystko zakończyło się walkowerem. Kiepski był listopad – wprawdzie porażka z DKS-em Dobre Miasto wchodziła w rachubę, ale w meczach z Vęgorią i Jurandem szczytnianie powinni coś ugrać - nawet komplet punktów.

UDANY FINISZ OMULWI

Wyżej od SKS-u znajduje się Omulew Wielbark. Udany listopad plus punkty za walkowery – i niespecjalnie spisujący się wcześniej wielbarczanie niemal podwoili swój dorobek. Przy okazji znaleźli się dość wysoko w tabeli. – Nie będziemy się oszukiwać. Graliśmy poniżej oczekiwań – podsumowuje przedłużoną piłkarską jesień trener Mariusz Korczakowski. Za najlepsze spotkanie uznaje pucharowy pojedynek z GSZS-em Rybno z początku sezonu, wygrany 1:0. Dużo dobrych momentów Omulew miała w meczach z Orlętami Reszel i DKS-em Dobre Miasto, czyli dwójką najlepszych drużyn. Wielbarczanie w każdym z tych spotkań prowadzili, ale dekoncentracja kosztowała ich hurtowe tracenie bramek i zakończenie meczów wynikami odpowiednio 3:4 i 2:2. Zespół zaczął grać skuteczniej i lepiej z tyłu w listopadzie, ale właśnie wtedy musiała nastąpić zaplanowana przerwa w rozgrywkach. Punkty za walkowery cieszą i poprawiają miejsce w tabeli, ale trener Mariusz Korczakowski zdecydowanie wolałby wygrywać po prostu na boisku. Przed meczem z SKS-em, widząc rozgrzewającego się Grzegorza Kozickiego, uświadamiał ekipę gości, że nie powinien on wystąpić w tym spotkaniu. Szkoleniowiec Omulwi był na wspominanym meczu w Pieckach i kartkę (zasłużoną) dla gracza SKS-u zapamiętał. Kozicki na boisko jednak wybiegł…

We wcześniejszej fazie sezonu skórę Omulwi ratował kilkakrotnie Mariusz Miłek, zdobywając parokrotnie dwie decydujące bramki w meczu – choć nie jest nominalnym napastnikiem. Trener Korczakowski za podejście do piłkarskich obowiązków chciałby pochwalić Andrzeja Bagińskiego. – Przeambitny gość. Jego frekwencja na treningach wyniosła 95 procent – uzasadnia, dodając, że niekiedy obowiązki zawodowe zmuszały go, by jadąc na trening, pokonywał… około 100 kilometrów. Ilu piłkarzom z klasy okręgowej tak by się chciało?

Za tydzień wrócimy do zakończonych w październiku rozgrywek klas A i B.

(gp){/akeebasubs}