Właścicielka domku letniskowego położonego w Warchałach nie może go należycie użytkować, bo raz po raz w łazience oraz w ogródku wybijają smrodliwe nieczystości z kanalizacji. - Jak mam w takich warunkach gościć letników? - denerwuje się pani Leonia.
BIEGANIE PO ŁAJNIE
W Warchałach, nad jeziorem o tej samej nazwie, rozlokowało się osiedle domków letniskowych. Współwłaścicielką jednego z nich jest Leonia Jadzewicz, mieszkanka Szczytna. Nie może jednak w pełni nacieszyć się jego użytkowaniem, bo jak daleko sięgnie pamięcią, zawsze były kłopoty ze ściekami. A to, co wyrabia się ostatnio, przechodzi ludzkie pojęcie.
- W lipcu ścieki wybijały w łazience oraz przed domkiem w ogródku już sześć razy – skarży się pani Leonia.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przyczyny takiego stanu upatruje w przepompowni, która jest usytuowana kilkanaście metrów od jej domku. Konstrukcja jest stara, z lat 90. i to chyba dlatego tak często się psuje.
Nastrój pani Leokadii dodatkowo psuje to, że od kilku dni gości w domku wielodzietną rodzinę i właśnie w tym czasie ścieki wybiły kolejny raz i wylały się na działkę. - Jak małe dzieciaki mają biegać w ogródku po łajnie? - bulwersuje się nasza rozmówczyni.
OKIEM INSTYTUCJI
Jak nam wyjaśnia Dariusz Jeziorny z Zakładu Gospodarki Komunalnej z Jedwabnie, przepompownia rzeczywiście się zapycha. Wówczas ścieki wybijają właśnie na posesji pani Jadzewicz, która położona jest najniżej. Przyczyny takiego stanu rzeczy, jego zdaniem, leżą jednak nie w tym, że urządzenie jest dość stare, ale w sposobie użytkowania instalacji kanalizacyjnej.
- Letnicy wrzucają do urządzeń odprowadzających ścieki nieprawdopodobne przedmioty - mówi pracownik ZGK. Zdarza się wyciągać z zapchanej przepompowni części garderoby, pieluchy, a także materiały budowlane, jak cement, żwir czy zwierzęce kości.
Dodaje, że w najbliższą środę odbędzie się inspekcja przepompowni i wtedy zapadnie decyzja, czy nie wymienić dotychczasowej pompy na znacznie wydajniejszą.
Zapychanie się sieci kanalizacyjnej i wynikające z tego powodu wybicia ścieków nie są czymś nadzwyczajnym w gminie Jedwabno. Zdaniem wójta Sławomira Ambroziaka, wszelkie tego typu awarie na ogół powodują mieszkańcy gminy oraz letnicy. W związku z tym gmina rozesłała do wszystkich użytkowników sieci kanalizacyjnej specjalne ulotki informujące o tym, czego nie wolno do niej wrzucać. Każda ulotka zawiera także ostrzeżenie, że za niedostosowanie się do wymienionych zaleceń grozi kara grzywny do 10 tys. zł.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
