Rafał Kot nie zwalnia tempa. Tym razem przez dobę aż 111 razy wspiął się na szczyt Hotelu Marriott. Pokonał w tym czasie blisko 5 tys. pięter i ponad 15 km.

Zaliczył prawie dwa Mt. Everesty
Rafał Kot poprawił dotychczasowy rekord, ale rywal z Opola zaliczył trzy wejścia więcej

Marriott Everest Run - to 24-godzinny bieg po klatce schodowej liczącego 42 piętra Hotelu Marriott w Warszawie. Wbiega się tylko w górę, a w dół zjeżdża windą, co w pewnym momencie stanowi dodatkową trudność, bo gdy na trasie jest około 200 biegaczy, to na windę czeka się i do 15 minut (samo wbiegnięcie w górę trwa zazwyczaj 6-8 minut).

Łącznie do rywalizacji, która miała miejsce w niedzielę 9 lutego przystąpiło 157 biegaczy, a ukończyło 155.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Dla Rafała Kota reprezentującego Muay Running Team było to już drugie podejście do tego biegu. Dwa lata temu zwyciężył tu zaliczając 102 wejścia.

Teraz wbiegł na górę aż 111 razy, ale nie dało to mu zwycięstwa. Był drugi. Lepszym o trzy wejścia okazał się Paweł Ruszała (PGE Elektrownia Opole) wicemistrz Polski w towerruningu - czyli bieganiu po schodach.

Wbiegnięcie 111 razy na szczyt Marriotta w ciągu 24 godzin oznacza pokonanie 4 662 pięter i 15 151,5 m. Aby osiągnąć wysokość Mt. Everestu trzeba było wspiąć się 65 razy.

- W tym roku poziom był bardzo wysoki, bo aż 3 osoby poprawiły dotychczasowy rekord – 105 wejść, który utrzymywał się przez 5 ostatnich edycji – zauważa niezmordowany szczytnianin Rafał Kot. W zawodach, co podkreśla, bardzo pomocny był mu support w postaci Moniki i Marka Nestorowiczów, biegaczy z klubu KB Jurund Szczytno.

(d){/akeebasubs}