W minorowych nastrojach opuszczali w sobotę stadion leśny w Szczytnie kibice SKS-u. Pojedynek barażowy o utrzymanie w klasie okręgowej z Fortuną Gągławki miejscowi zaledwie zremisowali, chociaż po pierwszym kwadransie zapowiadało się na pogrom rywali.

Zamiast pogromu tylko remis
Po tej akcji sędzia podyktował rzut karny dla Fortuny. Pod koniec meczu był bezlitosny dla trenera gospodarzy

SKS Szczytno - FORTUNA Gągławki 2:2 (2:1)

1:0 – Trzebiński (11.), 2:0 – Kulesik (13.), 2:1 (35.), 2:2 (60.)
SKS: Rogacz, Magnuszewski, Banasiak, Świercz, Balcerzak (Pogorzelski), Nasiadka, Trzebiński (Grzywiński), Woźniak, Kulesik (Deptuła), Miłek, Zyśk

5:0 - taki wynik przed spotkaniem barażowym zapowiadał kierownik gospodarzy Waldemar Pogorzelski. I wszystko na początku wskazywało, że jest to całkiem realne.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Mecz rozpoczął się od zdecydowanej przewagi gospodarzy. Już w 11. minucie objęli prowadzenie, a dwie minuty później podwyższyli na 2:0. Kolejne gole dla miejscowych wydawały się tylko kwestią czasu, bo gra toczyła się praktycznie do jednej bramki. Znakomitej sytuacji nie wykorzystał jednak żegnający się z klubem Banasiak, posyłając z bliskiej odległości piłkę ponad bramkę rywala. Z upływem czasu determinacja piłkarzy SKS-u do zdobycia kolejnych goli zaczęła słabnąć, a coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić ich rywale. Efektem tego był wywalczony przez nich rzut karny, zamieniony na bramkę. Rogacz wyczuł co prawda intencje zawodnika Fortuny, ale piłka przeszła mu po palcach. Fatalnie dla gospodarzy zaczęła się druga połowa, kiedy to za niesportowe zachowanie czerwoną kartkę ujrzał Nasiadka. Od tej pory goście coraz śmielej zaczęli sobie poczynać na boisku. Efektem tego był gol w samo okienko zdobyty w 58. minucie. Licznie przybyli tego dnia kibice przestali już liczyć na pogrom rywala, a raczej zaczęli drżeć o zachowanie remisu. Osiem minut później ich pupile mogli przegrywać. Na szczęście piłka przeszła tuż obok słupka. SKS z kolei zrewanżował się uderzeniem Mariusza Miłka z efektownej przewrotki, po którym bramkarz

Tak po pięknym strzale w samo okienko cieszył się pomocnik Fortuny Łukasz Michnik

gości ratował się równie widowiskową paradą. Emocje toczyły się do końca. Już w przedłużonym o 6 minut czasie gry za obraźliwe okrzyki pod swoim adresem sędzia spotkania usunął z ławki trenerskiej szkoleniowca gospodarzy.

- Zremisowaliśmy ten mecz tylko na własne życzenie – przyznaje Waldemar Pogorzelski. - Jesteśmy jednak od rywali dojrzalszą drużyną, dlatego ze spokojem oczekuję na rewanż – nie traci optymizmu kierownik drużyny. W środę, już po oddaniu gazety do druku, w Gągławkach odbył się mecz rewanżowy. Relację z niego zamieścimy w następnym numerze.

(o){/akeebasubs}