Czy szkoły w Kolonii i Jerutach zostaną przekształcone w niepubliczne? Taką wersję rozważają wójt i radni gminy Świętajno. Decyzja zapadnie w ciągu miesiąca.
Przymiarki władz gminy Świętajno do ograniczenia działalności szkół w Jerutach i Kolonii do trzech klas budzą gorące emocje wśród lokalnej społeczności. Mieszkańcy protestują, domagając się, aby decyzję przynajmniej odłożyć w czasie. Taki sam postulat zgłosili przedstawiciele ZNP, z którymi niedawno spotkała się wójt Alicja Kołakowska.
W międzyczasie znalazła się osoba zainteresowana przejęciem obu szkół i prowadzeniem ich jako niepubliczne. Ma doświadczenie, bo od lat kieruje w takiej formule szkołami w Romanach, Trelkowie i Gawrzyjałkach. Tam nauczyciele zatrudniani są na zasadach kodeksu cywilnego, nie posiadając przywilejów wynikających z Karty Nauczyciela.
Drugim możliwym wariantem jest przekazanie szkoły jako publicznej osobie fizycznej lub prawnej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W minionym tygodniu kwestie te rozważali radni. Ewa Rapacka z Kolonii optowała za funkcjonowaniem szkół na dotychczasowych zasadach. Przekonywała, że przekształcenie ich w niepubliczne, spowoduje odejście nauczycieli, a co za tym idzie doprowadzi do likwidacji szkół.
Wójt z kolei zwracała uwagę na rosnące koszty płac nauczycieli wynikające z Karty Nauczyciela. - Będą kolejne podwyżki i znowu nasze koszty poszybują w górę – ostrzegała, przypominając, że już dziś gmina dokłada do oświaty 4 mln zł.
NAJGORSZA PSYCHICZNA KATORGA
Zdaniem skarbnik Magdaleny Majewskiej, w ciągu 10 lat, a może nawet krócej, w gminie rację bytu będzie miała tylko jedna szkoła publiczna w Świętajnie. - Bardzo mało rodzi się u nas dzieci, a prognozy demograficzne nie są optymistyczne – mówiła skarbnik. Jak podawała dyrektor Centrum Usług Wspólnych Wioletta Janowska, do szkoły w Kolonii w przyszłym roku będzie uczęszczać 41 uczniów, a klasy II i V będą w ogóle nieobsadzone. Podobna sytuacja jest w Jerutach i Spychowie.
Dyrekcje ratują się łączeniem klas, ale to rozwiązanie nie służy rozwojowi dzieci. Przekonywała o tym wójt Kołakowska. Przywoływała czasy, gdy sama przez 3 lata pracowała w szkole w Piasutnie, a jej córka uczęszczała do czwartej klasy liczącej pięcioro uczniów. Klasa czwarta na języku polskim była łączona z piątą. - Proszę mi wierzyć, czułam się wtedy źle, że czegoś tym dzieciom nie powiedziałam, albo z jednej, albo z drugiej klasy. Każdego dnia zamartwiałam się jak te dzieci sobie poradzą – mówiła wójt. Podkreślała przy tym, że dla nauczycieli, którym naprawdę zależy na rozwoju uczniów, praca w klasach łączonych jest najgorszą psychiczną katorgą.
W tym tygodniu wójt miała rozmawiać z rodzicami szkół w Kolonii i Jerutach. Planowane są także spotkania z nimi osoby zainteresowanej prowadzeniem placówek jako niepublicznych. Aby zmiany mogły być wprowadzone od nowego roku szkolnego, radni muszą podjąć decyzję w ciągu miesiąca.
(ak, o){/akeebasubs}
