Zysk Zakładu Gospodarki Komunalnej w Świętajnie w roku ubiegłym był o ponad 200 tys. zł mniejszy od zakładanego. Powodem wzrost kosztów transportu śmieci. Firma odbiła to sobie na sprzedaży wody, ale i tu odnotowano spore straty.

Zarabiają na wodzie, tracą na śmieciach
Naprawy starej 22-letniej śmieciarki pochłaniają rocznie 50 tys. zł. Dlatego prezes Przemysław Golon planuje zakup nowszego sprzętu

Zmiany w przepisach dotyczących gospodarowania odpadami negatywnie odbijają się na finansach gminy Świętajno. W roku 2016 tamtejszy Zakład Gospodarki Komunalnej odnotował przychody o 200 tys. zł mniejsze od zakładanych. - Wszystko przez rewolucję śmieciową – tłumaczy prezes Przemysław Golon.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

W poprzednich latach zakład praktycznie nie ponosił kosztów transportu odpadów, odstawiając je do działającej na miejscu firmy. Od 2016 r. wszystkie zebrane na terenie powiatu szczycieńskiego śmieci muszą być przewożone do stacji przeładunkowej w Trelkowie, a to dla zakładu w Świętajnie spory wydatek. Sytuacja ta niepokoi radnych. - Jak spółka zamierza zminimalizować te koszty? - dopytywał podczas obrad Rady Gminy przewodniczący Sławomir Grzegorczyk. Obawia się, że może się to odbić niekorzystnie na mieszkańcach gminy w postaci podniesienia im opłat za śmieci.

Zdaniem wójt Alicji Kołakowskiej, pole manewru w tym przypadku jest niewielkie. - Tu się nie da zaoszczędzić – odpowiada. Dodaje, że na terenie gminy przybywa gospodarstw i domków letniskowych, a to sprawia, że trasa przejazdu śmieciarki jeszcze bardziej się wydłuża. Radni i urzędnicy sugerują, żeby ograniczyć częstotliwość odbioru odpadów. Zdaniem sekretarza gminy, w miesiącach zimowych mogłoby się to odbywać co 3-4 tygodnie. Z kolei przewodniczący rady podpowiada, aby odpady segregowane, np. szkło, były zbierane nawet co dwa miesiące. Do tego tematu radni jeszcze powrócą, bo przyjęcie składanych propozycji wymagać będzie zmiany regulaminu gospodarki odpadami.

Prezes Golon zapowiada, że jego zakład przymierza się do zakupu śmieciarki. Nie będzie ona co prawda nowa, bo używana już 10 lat, ale prezes liczy, że poprawi organizację pracy jego firmy. Teraz zdarzają się dni, w których odbiór śmieci odbywa się od 7 do 23. - Większego wpływu na zmniejszenie kosztów transportu to nie będzie miało. Mam jednak nadzieję, że nowa śmieciarka nie spędzi tyle czasu w zakładzie naprawczym co obecna, 22-letnia. To dodatkowo pochłania w skali roku blisko 50 tys. zł - mówi prezes ZGK.

DUŻE STRATY WODY

Największe wpływy Zakładowi Gospodarki Komunalnej przynosi administrowanie siecią wodociągową. Z tego tytułu osiągnął on w ub. r. zyski w wysokości 94,7 tys. zł. Mogłyby być one jeszcze większe, gdyby nie straty wody. Te osiągają poziom 34% wydobycia. Zdaniem prezesa Golona, to nic nadzwyczajnego, bo straty rzędu 20-35% uważa się za naturalne. - Zjawisko strat na wodzie jest nieuniknione, tak jak bezrobocie - podkreśla. Zmniejszeniu strat przysłużyć się ma rozpoczęta na terenie gminy akcja wymiany wodomierzy. W tym roku w Spychowie zamontowano już ponad 200 nowych liczników.

(o){/akeebasubs}