Staw w Farynach mocno zarasta trzciną – alarmują mieszkańcy wsi. Dziwią się też władzom gminy niereagującym na to, że opuszczone przez dotychczasowych właścicieli posesje są coraz bardziej zaniedbane i zaśmiecone.
Faryny mogą poszczycić się tym, że w tej miejscowości jest zagospodarowany ze środków unijnych, urokliwy, położony nad stawem, teren rekreacyjny. Znajdują się przy nim: plac zabaw, ławeczki, miejsce na ognisko i molo. Niestety widok psuje zarastający mocno trzciną akwen.
- Jeśli się go nie oczyści, to w niedługim czasie zamieni się w zarośnięte bagienko – alarmują mieszkańcy. Żalą się przy tym, że trudno jest doprosić się u władz, by go oczyszczono. Sołtys Helena Dąbkowska informuje nas, że kilkakrotnie zwracała się do wójta o usunięcie nadmiaru trzciny, ale nie uzyskała żadnej konkretnej odpowiedzi.
Mieszkańcy Faryn mają jeszcze jeden problem.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W ich miejscowości jest kilka opuszczonych przez dotychczasowych właścicieli posesji. Obecnie pozostają one niezamieszkałe. Z upływem czasu stają się coraz bardziej zaniedbane i zaśmiecone.
- Może do uporządkowania tych miejsc należałoby skierować osoby zatrudnione w ramach prac interwencyjnych? Na pewno przy czyniłoby się to do poprawy estetyki wsi – podpowiada wójtowi sołtys Dąbkowska.
MUSIMY RESPEKTOWAĆ PRAWO
Wójt Józef Zapert zapowiada, że staw zostanie oczyszczony zaraz jak tylko poprawi się pogoda. Zdecydowanie trudniej będzie rozwiązać problem z zaniedbanymi posesjami. Dotyczy to, jak podkreśla, nie tylko Faryn. Wyegzekwowanie bowiem usunięcia zanieczyszczeń jest często niemożliwe, ze względu na brak aktualnego adresu ich właścicieli. Czy zadania nie można zlecić zatrudnianym przez gminę robotnikom?
- To niemożliwe. Nie mamy prawa wstępu na prywatną posesję, ani wykonywania na niej jakichkolwiek prac – odpowiada wójt. Jako przykład podaje niekoszoną przez cały rok posesję położoną przy wjeździe do Rozóg. Z jej właścicielem, dziś mieszkającym w USA, gmina próbuje nawiązać kontakt za pośrednictwem ambasady, ale bezskutecznie. - No i co mamy zrobić? Wszystko musi być zgodne z prawem, a procedury niestety przeciągają się w czasie – rozkłada ręce wójt.
(ak, o)
{/akeebasubs}
