Samorządowe Kolegium Odwoławcze w całości uchyliło decyzję burmistrz Szczytna o wydaniu warunków lokalizacji dla stacji bazowej telefonii komórkowej na bloku przy ul. Kętrzyńskiego 3. Według tego organu, urzędnicy oparli się niemal w całości na informacjach dostarczonych przez inwestora i nie dokonali żadnych samodzielnych ocen dotyczących ewentualnej szkodliwości przedsięwzięcia.

Zastopowane wieże

BEZKRYTYCZNI WOBEC INWESTORA

Sprawa dotyczy planowanej przez spółkę z Warszawy inwestycji polegającej na budowie dwóch konstrukcji wsporczych stacji bazowej telefonii komórkowej na budynku wielorodzinnym przy ul. Kętrzyńskiego 3. Pod koniec lutego 2015 r. burmistrz Danuta Górska wydała warunki dla lokalizacji przedsięwzięcia. Z tą decyzją od początku nie zgadzała się część mieszkańców. Obawiali się oni, że budowa wież telefonii odbije się negatywnie na ich zdrowiu. Zarzucali też władzom Szczytna, że te w niewłaściwy sposób informowały o toczącym się postępowaniu. Zaskarżanie decyzji ratusza na niewiele się zdało. Burmistrz Danuta Górska uznała, że warunki lokalizacji zostały wydane zgodnie z obowiązującymi przepisami. Okazuje się jednak, że zupełnie inne stanowisko w tej sprawie ma Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które w maju, na skutek odwołania mieszkańców, uchyliło w całości decyzję burmistrz i przekazało do ponownego rozpatrzenia. Stwierdziło ono, że urząd dopuścił się szeregu naruszeń przepisów postępowania administracyjnego. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}W uzasadnieniu SKO wytknęło miastu m.in. to, że przedwcześnie przyjęło, że zamierzenie inwestycyjne nie wymaga uzyskania decyzji środowiskowej oraz bezkrytycznie zaakceptowało przedstawiony przez inwestora zakres oddziaływania przedsięwzięcia.

CZY BURMISTRZ POWINNA PRZEPROSIĆ?

Postępowaniem burmistrz Górskiej zbulwersowany jest radny Paweł Malec. Przypomina, że przez cały czas zapewniała ona sprzeciwiających się inwestycji, że wszelkie działania urzędu dotyczące jej lokalizacji są zgodne z prawem. Jego zdaniem burmistrz zlekceważyła uwagi i zastrzeżenia mieszkańców, poparte stanowiskiem SKO, stawiając pod znakiem zapytania swoje wcześniejsze zapewnienia. Domaga się od Górskiej wyjaśnień. - Czy przyzna się pani w końcu, że popełniła ogromny błąd i przeprosi mieszkańców za przebieg postępowania administracyjnego? - pyta radny.

NIE POCZUWA SIĘ DO WINY

Burmistrz nie poczuwa się do winy. - SKO to taka instytucja trochę jak sąd. Przedstawiło swoją stronę, a my swoją – mówi. W dalszym ciągu zapewnia, że miasto, wydając warunki lokalizacji, postępowało zgodnie z procedurą. Samorząd nie zatrudnia bowiem ekspertów od anten telefonii. Ma jednak obowiązek konsultacji z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska i sanepidem, co też zrobiło. - W tym przypadku nie zakwestionowały one tego, co przedstawił przedsiębiorca – tłumaczy Górska. Okazuje się, że sprawę anten zakończyli sami mieszkańcy, którzy w końcu podjęli uchwałę cofającą zgodę na umieszczenie na ich bloku anten.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}