Na terenie powiatu znikają przejścia i przejazdy kolejowo-drogowe.To efekt nowych przepisów, zgodnie z którymi zmieniono ich kategorię. Rozwiązanie takie ma służyć m.in. podniesieniu poziomu bezpieczeństwa w tych miejscach. Zdania na temat likwidacji przejazdów są podzielone.
EFEKT ROZPORZĄDZENIA
Z lokalnego krajobrazu znikają przejścia oraz przejazdy kolejowo-drogowe zlokalizowane na drogach wewnętrznych, często szutrowych albo leśnych. Kilka miesięcy temu pisaliśmy o likwidacji jednego z nich, w Leśnym Dworze. Istniejące od wielu lat przejście długi czas służyło mieszkańcom. Było nawet wyłożone płytami chodnikowymi oraz oświetlone latarniami. Ludzie często skracali sobie tędy drogę m.in. do kościoła. Niedawno jednak w poprzek ścieżki prowadzącej do torowiska wykopany został głęboki dół mający uniemożliwić pokonywanie go w tym miejscu. Nie trwało to długo. Przechodzący tędy ludzie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i częściowo zasypali rów. Jak się okazuje, podobnych przypadków jest więcej. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Działania te są efektem wprowadzonego w październiku 2015 r. rozporządzenia ministra infrastruktury. Zgodnie z nim, przejazdy kolejowo-drogowe na drogach publicznych mają kategorie A, B, C lub D. Natomiast te istniejące na drogach wewnętrznych mogą funkcjonować jako przejazdy użytku niepublicznego kategorii F. Do ich funkcjonowania potrzebna jest umowa pomiędzy Zakładem Linii Kolejowych PKP PLK S.A. a użytkownikiem przejazdu. W praktyce oznacza to przekształcenie np. przez gminę drogi wewnętrznej w publiczną. Na takie rozwiązanie mało kto się decyduje, bo wiąże się ono z długotrwałymi procedurami i kosztami. Dlatego kolej przejścia i przejazdy likwiduje.
LEŚNICY WIDZĄ PLUSY
Tylko na terenie Nadleśnictwa Korpele wiosną zniknęły cztery istniejące tu od co najmniej 1945 r. przejazdy. Jak informuje nadleśniczy Waldemar Żebrowski, były one zlokalizowane na odcinku linii kolejowej do Ełku, między Szczytnem a Jerutami. - Kolej postawiła warunek, że albo zainwestujemy w te przejazdy i weźmiemy je na nasz stan majątkowy i będziemy ponosić za nie odpowiedzialność, albo zostaną zlikwidowane – tłumaczy nadleśniczy. W tej sytuacji wybór padł na drugą opcję. Zdaniem Waldemara Żebrowskiego, likwidacja przejazdów wiąże się jedynie z tym, że leśnicy pracujący w terenie muszą nadłożyć trochę drogi, aby dojechać w dane miejsce. - Wolę jednak przejechać tych parę kilometrów więcej, niż mieć coś takiego na swoim terenie – mówi. Kolejnym argumentem przemawiającym za likwidacją przejazdów na linii Szczytno – Ełk jest jej planowana modernizacja. Po zakończeniu robót pociągi mają się tu poruszać z prędkością nawet 120 km/h. Nadleśniczy, poza aspektem bezpieczeństwa, dostrzega też inne plusy likwidacji przejść. - Jest tam teraz mniejszy ruch, a to oznacza mniej śmieci w lesie oraz mniejsze zagrożenie pożarowe – podkreśla.
CO Z ROLNIKAMI?
O ile leśnikom likwidacja przejść nie przeszkadza, to większe problemy może ona sprawić rolnikom. Dla wielu z nich przejścia stanowiły jedyną drogę dojazdu na pola. W lutym Krajowa Rada Izb Rolniczych zwróciła się w tej sprawie do ministra infrastruktury z prośbą o zachowanie dotychczasowych przejść, argumentując to m.in. tym, że ich likwidacja zwiększy koszty związane z prowadzeniem działalności rolniczej oraz spowoduje utrudnienia dla innych użytkowników dróg.
Jak jednak informuje wiceprezes Zarządu Warmińsko – Mazurskiej Izby Rolniczej Romuald Tański, z terenu powiatu szczycieńskiego na razie nie wpłynęły żadne skargi związane z likwidacją przejazdów.
(ew){/akeebasubs}
