To, co się dzieje wokół budowy lotniska w Szymanach to prawdziwy horror. Emocje sięgają już prawie zenitu, bo wyznaczony termin realizacji zadania zbliża się nieuchronnie. Tymczasem plac budowy wciąż pozostaje pusty, bo najpierw strategiczne sprawy muszą znaleźć swój finał w sądzie. Gdy jedne dobiegają końca, na horyzoncie pojawiają się następne.

Zawirowania wokół lotniska

LOTNISKO DLA SAMORZĄDU

Dobra wiadomość dla władz województwa warmińsko-mazurskiego nadeszła w piątek z Białegostoku. Tamtejszy sąd oddalił apelację spółki Port Lotniczy Mazury, nakazując jej wydanie nieruchomości samorządowi. Właściciel spółki dzierżawiącej dziś lotnisko Aleksander Rechter nie wyklucza jeszcze wystąpienia o kasację. Jeśli jednak nawet wyrok się uprawomocni nie będzie to oznaczać jeszcze zielonego światła dla inwestycji. Niezbędna do tego jest decyzja środowiskowa, którą poprzedzają konsultacje dotyczące raportu oddziaływania na środowisko. Te mają potrwać do 15 maja. Później przyjdzie czas na rozpatrywanie zgłoszonych uwag, co może zająć kolejne miesiące. Ale i nawet gdy tu wszystko zakończy się pomyślnie, to pojawia się kolejny problem.

KONKURS Z WĄTPLIWOŚCIAMI

Dwa tygodnie temu rozstrzygnięto konkurs na projekt terminalu w Szymanach. Okazuje się, że są zastrzeżenia nie tylko co do zwycięskiej koncepcji, ale i sposobu, w jaki urzędnicy przeprowadzili konkurs.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Do konkursu zgłoszono 65 prac, także z zagranicy. Za najlepszą uznano projekt olsztyńskiego architekta Tomasza Lella, nawiązujący do specyfiki regionalnego budownictwa. Jego konkurenci są oburzeni, bo w jury jako sędzia-referent zasiadał współpracownik zwycięzcy konkursu.

Padają też stwierdzenia, że zwycięski projekt nie powinien być dopuszczony do konkursu, bo nie spełniał jego warunków. Jest w nim m.in. zbyt mała liczba wymaganych stanowisk kontroli paszportowej, a z kolei sam terminal jest za duży jak na obsługę 300-500 tys. pasażerów rocznie. Wpłynął w tej sprawie już pierwszy protest od architekta z Warszawy, który uważa, że prace powinny być ocenione ponownie ze względu na interes publiczny. Uwagi do regulaminu zgłaszają też olsztyńscy architekci.

Nie wiadomo czy odwołania odniosą skutek, ale atmosfera wokół lotniska staje się coraz bardziej gęsta.

Leszek Krawczyk, prezes spółki Warmia i Mazury, która ma przejąć lotnisko bagatelizuje sprawę. Twierdzi, że niezadowoleni z konkursowego rozstrzygnięcia „czepiają się”. Przyznaje jednak, że zwycięska koncepcja będzie wymagała przeprojektowania. Architekci rozważają jednak, czy sposobem przeprowadzenia konkursu nie zainteresować prokuratury i CBA.

Rozbudowa portu w Szymanach ma kosztować 180 mln zł. Aby nie przepadła dotacja unijna wynosząca 76 proc. kosztów inwestycji, port lotniczy musi być uruchomiony do połowy 2015 r.

Andrzej Olszewski

{/akeebasubs}