„Nasz nowy dom” to program telewizji „Polsat”, który w zamyśle realizatorów pokazuje jak można w krótkim czasie gruntownie wyremontować dom, odmieniając komuś życie. Wydawało się, że tak się właśnie stanie w przypadku mieszkanki Szczytna i jej dwóch córek. Tymczasem gdy tylko ekipa remontowa odnowiła ich małe mieszkanie i odjechała, odezwali się zawistnicy.

Zawiść popsuła im radość
Pani Lidia nigdy nie przypuszczała, że pojawienie się u niej Katarzyny Dowbor wraz z ekipą telewizyjną wywoła tyle nieprzychylnych reakcji

PEREŁKA PO RUINIE

Pani Lidia wraz z dwiema nastoletnimi córkami mieszka w centrum Szczytna w małym i ciasnym mieszkaniu o powierzchni zaledwie 28 m2. Kiedyś był to lokal komunalny, ale od niedawna jest już jej własnością. Niestety, jego stan techniczny był od zawsze fatalny. Naprawy czynione własnymi siłami przynosiły efekt tylko na krótko. Próby zlecenia gruntownego remontu ekipie remontowej okazały się nieskuteczne. Wszyscy odmawiali tłumacząc, że stan budynku, w którym znajduje się lokal jest tak marny, że nadaje się tylko do rozbiórki.

Zdesperowana matka postanowiła szukać pomocy gdzie tylko się da. Dwa lata temu zwróciła się m. in. do Katarzyny Dowbor, autorki popularnego polsatowskiego programu „Nasz nowy dom”. Pokazuje on jak można w krótkim czasie gruntownie wyremontować dom, odmieniając życie ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji.

Gdy wydawało się , że zgłoszenie mieszkanki Szczytna trafiło do kosza, niespodziewanie w środku tegorocznych wakacji w jej domu zjawili się realizatorzy programu. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Tylko po to jednak, by sprawdzić stan techniczny lokalu. Odjechali, nic nie obiecując.

- Już myślałam, że na tym wszystko się skończy. Tymczasem 21 sierpnia Katarzyna Dowbor wraz z ekipą „Nasz nowy dom” przyjechali Szczytna i od razu zabrali się do pracy – relacjonuje kobieta. Wcześniej jednak ją i córki wywieziono na tydzień do Warszawy, do trzygwiazdkowego hotelu. - Pierwszy raz w życiu byłam w spa, a dziewczynki pływały w basenie i wraz z aktorką Joanną Liszowską chodziły na zakupy – opowiada uradowana matka.

Gdy wróciły, oniemiały. Mieszkanie było nie do poznania. Okazało się, że ekipa remontowa podzieliła je na dwa poziomy. Sufit jest na tyle wysoko, że pozwolił na utworzenie czegoś w rodzaju antresoli. Teraz pani Lidia i jej córki mają sypialnie na górnym poziomie. Na dolnym urządzono salon i pokój dziewcząt. - W końcu mamy naprawdę wspaniałe, choć nieduże mieszkanko – cieszy się pani Lidia. Do środka wyremontowanego mieszkania nie może nas jednak zaprosić – takie są wymogi programu. Do czasu wyemitowania na antenie odcinka „Nasz nowy dom” realizowanego w Szczytnie nie można publikować efektów pracy ekipy remontowej.

ZAWISTNE REAKCJE

Wydawało się, że teraz, zgodnie z założeniami programu „Nasz nowy dom”, szczęśliwej matce i jej córkom odmieni się życie. Niestety szybko odezwali się zawistnicy zazdrośni o to, że los uśmiechnął się nie do nich.

Na podwórko posesji pani Lidii zaczęto wrzucać butelki po napojach, a odnowioną ścianę budynku ochlapano farbą. Niewybredne komentarze zaczęły pojawiać się na portalach społecznościowych. Gdy matkę i jej córki odwiedziliśmy w piątek, właśnie sprzątały wrzucone na podwórko butelki. - Nigdy nie przypuszczałam, że dobro, które nas spotkało może być odbierane z taką wrogością – żali się pani Lidia.

Marek J. Plitt{/akeebasubs}