Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dźwierzutach Krystyna Furtak świętuje 40-lecie pracy zawodowej. – Pracowałam w różnych miejscach, ale zawsze blisko ludzi – mówi. Najdłużej, bo prawie trzydzieści lat, była zatrudniona na poczcie, pełniąc funkcję naczelnika urzędu w rodzinnych Rumach, a potem w Dźwierzutach.

Zawsze blisko ludzi
Krystyna Furtak: - Czasem dobrze jest usiąść przed domem przy kawie na leżaczku, odprężyć się i pomarzyć

PRACOWNIK DO WSZYSTKIEGO

Krystyna Furtak to postać doskonale znana mieszkańcom gminy Dźwierzuty. Z jej terenem związana jest od urodzenia. Na świat przyszła w Rumach i w tej wsi mieszka do dziś. Swoją karierę zawodową zaczynała czterdzieści lat temu w Urzędzie Gminy Dźwierzuty, gdzie zajmowała się podatkami. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Po roku przeszła do Spółdzielni Kółek Rolniczych na stanowisko kierownika mieszalni pasz. Następnie przeniosła się do Zakładu Rolnego w Raszągu Najdłużej, bo aż dwadzieścia dziewięć lat przepracowała na poczcie. Najpierw została naczelnikiem urzędu w Rumach. – Właściwie zajmowałam się tam wszystkim. Zarządzałam budynkiem, odpowiadałam za kadry, a jak było trzeba, to robiłam też za palacza – wspomina ze śmiechem. Urząd pocztowy w Rumach obsługiwało co prawda tylko dwóch listonoszy, ale teren był bardzo rozległy. Oprócz Rum musieli oni doręczać korespondencję również mieszkańcom Julianowa, Sąpłat, Mycielina, Ruska Małego i Laurentowa. – Nasza placówka była bardzo mała, ale mieliśmy co robić. Mieszkańców było znacznie więcej niż obecnie, przede wszystkim dużo więcej młodzieży – mówi z nutką żalu pani Krystyna. Nie brakowało też napływającej korespondencji. – W tym okresie mieliśmy dużo paczek zza granicy. Mieszkający tam ludzie słali pomoc swoim rodzinom – opowiada nasza rozmówczyni. Poczta odgrywała wówczas zdecydowanie większą rolę niż dziś. – Nie było przecież przelewów internetowych. Do naszych obowiązków należały też wypłaty dla rolników np. za buraki czy mleko – mówi. Urzędem w Rumach kierowała przez dwadzieścia jeden lat, a po jego likwidacji przez osiem lat była naczelnikiem poczty w Dźwierzutach.

DALI 500 PLUS, A O SENIORACH ZAPOMNIELI

Sześć lat temu została kierownikiem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dźwierzutach. Przyznaje, że wielu mieszkańców żyje tu w trudnych warunkach. – Dobrze, że jest teraz program 500 plus, ale nie działa on sprawiedliwie. Pieniądze powinny być wypłacane na wszystkie dzieci do 18. roku życia i do 24., kiedy się uczą, bez względu na kryterium dochodowe – uważa kierownik. Według niej wraz z wejściem rządowego programu liczba korzystających z pomocy społecznej spadła tylko nieznacznie. Jej zdaniem nie do końca sprawdza się również Karta Dużej Rodziny, bo ulgi z tego tytułu są zwykle symboliczne. Ubolewa, że w gminie ubywa ludzi młodych. – Nasze państwo powinno robić wszystko, żeby ich zatrzymać, bo są to wspaniałe, zdolne osoby – przekonuje. Jej niepokój budzi również sytuacja ludzi starszych. Zauważa, że rząd, wprowadzając program 500 plus, nie zrobił nic, by ulżyć seniorom, którzy często egzystują za głodowe emerytury i renty. Sama wielokrotnie spotyka się z takimi przypadkami. – Ludzie starsi niejednokrotnie do mnie przychodzą i skarżą się na swój los. Współczuję im, ale kryteria dochodowe są takie, że nie zawsze możemy im pomóc – mówi kierownik.

ODCIĘCI OD ŚWIATA

Wśród bolączek, z jakimi styka się pracując w GOPS-ie, wymienia także bariery komunikacyjne dotykające mieszkańców wsi leżących ma uboczu. Przypomina, że dawniej prawie z każdej miejscowości można było bez problemu dojechać do większych ośrodków. Teraz podróż do lekarza czy do urzędu publicznymi środkami transportu nie wchodzi w rachubę. – Nie powstają u nas nowe zakłady pracy, przez co stosunkowo mało ludzi przemieszcza się między miejscowościami. To z kolei powoduje, że przewoźnikom nie opłaca się utrzymywanie połączeń – zauważa. – W ten sposób zamyka się ludziom możliwość rozwoju – ubolewa.

PRACA W SAMORZĄDZIE

Kierownik dostrzega też wokół pozytywne zjawiska. Zalicza do nich rosnącą aktywność sołectw, które w coraz większym stopniu integrują lokalną społeczność. – Kiedyś organizowano we wsi jeden festyn i to było wszystko. Teraz w każdej miejscowości odbywa się po kilka imprez – zauważa.

Krystyna Furtak aktywnie udziela się w samorządzie. W latach 1998 – 2002 była radną powiatu. Po wyborach 2014 r. ponownie znalazła się tym gremium, obecnie piastuje funkcję wiceprzewodniczącej Rady Powiatu. Zasiada w komisji zdrowia. Jak mówi, teraz największym wzywaniem stojącym przed Radą Powiatu jest rozbudowa szpitala.

DOBRZE JEST POMARZYĆ

W wolnych chwilach pani Krystyna zajmuje się fotografią oraz malarstwem. – Bardzo lubię przyrodę, turystykę, zwiedzanie – wylicza. – Podczas wypraw na łono przyrody wielką frajdę sprawia mi to, kiedy znajdę na drodze jakiś kwiatek, którego wcześniej nie widziałam, albo piękną pajęczynę – zwierza się. Ceni sobie również bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. – Pracowałam w różnych miejscach, ale zawsze blisko ludzi – podkreśla. Przyznaje, że jak każdy miała w życiu lepsze i gorsze momenty, ale znalazła receptę na pokonanie trudności. – Nie należy zbytnio się prze jmować problemami. Czasem dobrze jest usiąść przed domem przy kawie na leżaczku, odprężyć się i pomarzyć radzi.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}