Jeruty to jedna z wielu wsi, w których wiosną osiedlają się bociany. Czasami dochodzi między nimi do walk, nawet już po złożeniu jajek o to, komu gniazdo się należy. Dlatego mieszkańcy postulują, by w ich miejscowości zamontować dodatkowe platformy.
- W tym roku po raz pierwszy wychowuje się aż pięcioro bocianich dzieci - cieszą się państwo Zofia i Henryk Wysoczarscy z Jerut. Bociany, które mają gniazdo w pobliżu ich domu obserwują już długie lata, odkąd tylko tu zamieszkali. O ich zwyczajach mogliby opowiadać długimi godzinami. Oprócz miłych refleksji są i smutne. Zdarza się bowiem, że rodzice wyrzucają pisklęta z gniazda. Najgorsza sytuacja miała miejsce dwa lata temu. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Postulat jego i małżonki przedstawiliśmy w Urzędzie Gminy w Świętajnie. Jolanta Górska, inspektor do spraw infrastruktury technicznej, poinformowała nas, że w najbliższym czasie wystosuje pismo do zakładu energetycznego z prośbą o dostawienie w Jerutach kolejnej platformy.
Co na to eksperci?
Lekarz weterynarii Jarosław Tołoczko wyjaśnia, że gdy ptakom zrobi się za ciasno, same eliminują najsłabszego mieszkańca, wyrzucając go z gniazda.
Z kolei Krzysztof Konieczny z fundacji Pro Natura tłumaczy, że platformy są najczęściej montowane w miejscach, gdzie boćki przymierzają się już do zrobienia gniazda. Platformy stawiane bez wcześniejszej próby adaptacji przez te ptaki często nie zostają przez nie zaakceptowane.
