Rozmowa z Januszem Pabichem, wójtem gminy Świętajno w latach 2006-2014
- Jak w pańskiej ocenie wypada dwuletni okres rządów pana następczyni?
- Niestety słabo. Wynika to z tego, że nie ma ona żadnej wizji ani celu swego rządzenia. Urząd Gminy został mocno zdewastowany. Odeszli stąd pracownicy dysponujący dużym doświadczeniem i wiedzą, którzy pilotowali najważniejsze sprawy.
- Jakie były tego przyczyny?
- Wprowadzenie zupełnie innego systemu zarządzania. Bardziej jest on nastawiony na donoszenie do pani wójt jeden na drugiego niż realizację konkretnych działań.
- Starych pracowników zastąpili nowi. Wójt jest z nich zadowolona.
- Młodzież musi się jeszcze sporo uczyć. Poza tym pozostawiona jest bez nadzoru, stąd działania urzędu mocno kuleją.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Co ma pan na myśli?
- Zupełnie nie inwestuje się w nasz ZGK. Stary sprzęt zaczyna się sypać, a spółka nie może doczekać się nowych zakupów. W innych samorządach jest inaczej.
- Może jest coś za co mógłby pan pochwalić panią wójt?
- Pozytywną rzeczą jest to, że nie rezygnuje z inwestycji drogowych. Chociaż i tu widać chaos. Droga Kierwik-Koczek budowana była w ubiegłym roku na przełomie listopada i grudnia. Dwie warstwy asfaltu kładziono na śniegu. To niestety nie wróży zbyt długiej żywotności tej drodze. Prędzej czy później zacznie ona ulegać destrukcji.
- Sporo kontrowersji wywołuje asystent pani wójt, który miał pobudzić życie gospodarcze w gminie. Jakie ma pan zdanie na jego temat?
- Zatrudnienie człowieka bez wykształcenia i doświadczenia potrzebnego na tym stanowisku to największa porażka pani wójt. Na dodatek lenia i konfabulanta, który wymyśla niestworzone rzeczy - a to, że ma domy na Rivierze, wielkie gospodarstwa rolne, czy liczne samochody. To także porażka Rady Gminy, która wobec tej sytuacji powinna mocniej reagować. Szczególnie muszą bulwersować, i mówię to z pełną odpowiedzialnością, publiczne wypowiedzi asystenta na temat pani wójt. Mówi, że nie potrafi ona zarządzać samorządem, a w rzeczywistości to on jest mózgiem tej gminy. To oznacza, że relacje między dwiema najważniejszymi osobami w urzędzie są bardzo chore.
rozmawiał
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
