Postać Zbigniewa Dobkowskiego znają chyba wszyscy miłośnicy sportu. Bez niego kultura fizyczna w Szczytnie miałaby zupełnie inne oblicze. Niemal całe swoje życie związał ze sportem, któremu poświęca się od dziecka – jako czynny zawodnik i działacz. Rozpoczynamy dziś cykl tekstów poświęconych tej nietuzinkowej postaci.

Ze wspomnień pana Zbyszka (1)
Najbardziej okazały puchar Zbigniew Dobkowski otrzymał na zakończenie kariery piłkarskiej

Zaczniemy trochę od środka i trochę od końca. Lektura niedawnego artykułu poświęconego innemu człowiekowi sportu, Bogdanowi Rekoszowi z Wilamowa, kolekcjonerowi rozmaitych gadżetów, przyczyniła się do tego, że pan Zbyszek postanowił uporządkować swoje trofea. A jest ich naprawdę niemało. Gromadzenie nagród zaczęło na początku lat 80. ubiegłego wieku wkrótce po podjęciu pracy w nieistniejącej już UNITRZE. Zbigniew Dobkowski rozkręcał tam sport, prowadził ognisko TKKF-u, sam był czynnym zawodnikiem, organizował turnieje. Gdzie te czasy, gdy za „głupiej komuny” potrafiono skutecznie zachęcać ludzi do uprawiania sportu, a podczas rywalizacji zapominano o ewentualnych naleciałościach ideologicznych… Liczyło się coś zupełnie innego. Coś, co w dzisiejszych zakładach pracy znaleźć już trudno. Obecny prezes KSR TKKF kolejne nagrody zbierał także i w czasach „po przemianach”.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Otrzymywał je m.in. z okazji sędziowskich jubileuszy czy za prowadzone społecznie turnieje. Jeśli sędziego potrzebowała np. jakaś szkoła, był w zasadzie jak na zawołanie. Niekiedy w roli piłkarskiego arbitra wyjeżdżał daleko, bo np. do Wrocławia. Prowadził jednak zmagania w rozmaitych dyscyplinach i konkurencjach. Wyliczanie wszystkich osiągnięć zajęłoby bardzo dużo miejsca. Dość wspomnieć, że Zbigniew Dobkowski doliczył się około 60 pucharów, 40 statuetek i 70 medali. Największe z jego trofeów to okazały puchar, który mu wręczono na zakończenie kariery piłkarskiego sędziego w 2015 r. (2750 meczów). Nasz rozmówca ceni sobie szczególnie także statuetkę Juranda otrzymaną w 2013 r. oraz odznaczenie „Zasłużony dla Warmii i Mazur”. Wartość sentymentalną mają jednak wszystkie pamiątki, jak chociażby pomalowany kamień otrzymany przy okazji prowadzenia zawodów w szczycieńskim SOSW.

Licznik zatrzymał się w ubiegłym roku, a jedną z przyczyn była pandemia koronawirusa. Lista nagród czeka na rozbudowanie.

Cdn.

(gp){/akeebasubs}