- Jestem gwarantem dobrych intencji i postaram się zrobić to tak, by wilk był syty i owca cała – tak o swojej misji utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego mówi Andrzej Kimbar. Tymczasem marszałek województwa Marcin Kuchciński przekonuje, że lepszym rozwiązaniem byłby park narodowy na terenie Puszczy Rominckiej w okolicach Gołdapi.
ZRÓBMY PARK NARODOWY W PUSZCZY
Duże poruszenie wywołały rządowe przymiarki do utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Większość samorządowców sceptycznie podchodzi do tego pomysłu. W tym gronie są przedstawiciele sejmiku wojewódzkiego, m.in. marszałek województwa Marcin Kuchciński, który zgłosił niedawno inną propozycję - utworzenia parku narodowego na terenie Puszczy Rominckiej w okolicach Gołdapi. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
JESTEM NAJLEPSZYM GWARANTEM
- Jak inicjatywę marszałka ocenia Andrzej Kim bar, leśniczy z Nadleśnictwa Wielbark, któremu minister śr odowiska Paulina Hennig-Kloska powierzyła misję utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego?
- Gdyby moje działania zakończyły się kompletnym fiaskiem, można by to rozważyć. Tu pewnie byłoby łatwiej przeforsować pomysł, ale to wszystko jest w gestii ministerstwa. Przypominam, że jednym z punktów umowy koalicyjnej było powołanie nowych parków narodowych, tak aby zajmowały one 3% powierzchni kraju. Z tego wynika, że na terenie naszego województwa należałoby utworzyć dwa czy trzy parki. Dziś nie ma żadnego. Jest za to 6 parków krajobrazowych oraz 2, których tylko część leży w naszym regionie.
- Minęły trzy miejsce od powierzenia panu misji utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Czy udało się Panu choć trochę przybliżyć do tego celu?
- Na razie jest zastój. Czekam na opinie czterech samorządów, których włodarzom przedstawiłem już główne założenia. Chodzi o gminy z największym obszarem tworzącym przyszły park narodowy, czyli Mikołajki, Ruciane-Nidę i Piecki, a także Pisz, bo ten byłby dużym graczem, gdyby w grę wchodziło jezioro Śniardwy. Spodziewam się, że najpóźniej w marcu te cztery samorządy zajmą w tej sprawie stanowiska.
- Czy podczas tych wstępnych rozmów wyczuł pan od swych rozmówców sceptycyzm?
- Oczywiście. Jest on bardzo duży. W pełni okazali oni swoje uprzedzenia, które pokutują już od poprzednich prób utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego sięgających lat 60. Tu jeszcze jest dużo do zrobienia.
- Samorządowcy i leśnicy, z którymi rozmawialiśmy obawiają się dużych ograniczeń, także w działalności gospodarczej.
- To nieprawda, będziemy się starali cały teren zurbanizowany inwestycyjny wyłączyć z parku narodowego.
- Jak zamierza godzić pan zawód leśnika z funkcją likwidatora gospodarki leśnej. To zarzucają panu koledzy leśnicy.
- Podobne słowa usłyszałem od wójt Piecek. To zupełnie niezrozumiałe dla mnie podejście do tematu. Przecież zdecydowana większość leśników to miłośnicy przyrody, a tu przecież chodzi o jej ochronę. Naprawdę trzeba mieć złe intencje, żeby twierdzić, że w ten sposób ograniczamy gospodarkę leśną. Dlatego między innymi tego zadania się podjąłem. Ja jestem gwarantem dobrych intencji i postaram się zrobić to tak, by wilk był syty i owca cała.
- Jakie daje pan sobie szanse na powodzenie tego projektu?
- Na dzisiaj jest pół na pół. Sądzę, że gdyby jeden samorząd się przełamał na plus, to wtedy byłaby inna rozmowa z pozostałymi. Oni się między sobą kontaktują, uzgadniają wspólne opinie i stanowiska. Każdy chce jak najwięcej dla siebie ugrać.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski
Mazurski Park Narodowy miałby powstać na obszarze obecnego Mazurskiego Parku Krajobrazowego obejmującego powiaty: mrągowski, piski i szczycieński (300 ha na terenie gminy Świętajno).{/akeebasubs}
