Zabytkowy parowóz Pt47 ze słynnej parowozowni w Wolsztynie odwiedził szczycieński dworzec PKP. Pojawienie się lokomotywy wraz ze składem wagonów pasażerskich z lat 70. XX w. wzbudziło duże zainteresowanie mieszkańców, a zdecydowanie największą frajdę mieli najmłodsi, którzy podobne maszyny zwykle mogą podziwiać już tylko na zdjęciach.

Zjawiskowa ciuchcia retro
Pojawienie się zabytkowego parowozu na szczycieńskiej stacji zrobiło prawdziwą furorę. Największą frajdę miały dzieci

Na kilka minut przed przyjazdem zabytkowego składu, dworzec PKP w Szczytnie wypełnił tłum mieszkańców. Każdy chciał z bliska zobaczyć zabytkowy parowóz Pt47–65 z parowozowni w Wolsztynie, jedyny sprawny dziś egzemplarz tej maszyny produkowanej w latach 1948 - 1951. Kiedy na horyzoncie pojawiła się czarna chmura węglowego dymu i rozległ się charakterystyczny gwizd zwiastujący wjazd leciwej ciuchci, dało się słyszeć okrzyki podziwu, głównie z ust najmłodszych. Dla dzieci widok prawdziwego parowozu był nie lada atrakcją, bo większość z nich nie miała dotąd takiej okazji. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Z kolei starsi z sentymentem wspominali czasy, kiedy pojawienie się parowej maszyny na szczycieńskim dworcu nie było niczym szczególnym. Podobne lokomotywy można tu było oglądać jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku.

Zabytkowy parowóz ze składem wagonów pasażerskich z lat 70. XX w. przyjechał do Szczytna w ramach objazdu po Mazurach organizowanego przez firmę zajmującą się turystyką kolejową w stylu retro. Wycieczka odbywała się w dniach 13 – 17 lipca i wiodła przez Wielkopolskę, Ziemię Łódzką, Mazowsze oraz Warmię i Mazury. Trasa została podzielona na mniejsze odcinki, w tym Olsztyn – Szczytno. Koszt biletu normalnego pomiędzy tymi miastami wyniósł 69 złotych. Chętnych jednak nie brakowało, bo przedziały w wagonach były wypełnione. Podróżujący mieli zapewnione wszelkie wygody, a w składzie znalazł się nawet kultowy bar „Wars”. - Jedziemy już od soboty, a kończymy podróż w środę późnym wieczorem – mówi pani Lidka z Wolsztyna. Dodaje, że jej mąż jest miłośnikiem kolei, a poza tym pracuje przy obsłudze składu. - Wybrałam się na tę wycieczkę po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni – zapowiada nasza rozmówczyni.

Zabytkowy parowóz można było podziwiać przez około pół godziny. Potem jeszcze raz zagwizdał, buchnął parą i odjechał w kierunku Olsztyna. Fani kolejnictwa liczą, że być może pojawi się tu znów w przyszłym roku.

(ew){/akeebasubs}