Coś, co w zamyśle miało ułatwić życie, skutecznie je utrudnia. Tak jest z podjazdem dla wózków przy klatce schodowej jednego z bloków na ul. Leyka. Dla poruszającej się o kulach pani Anny to poważna przeszkoda, która uniemożliwia jej bezpieczne wyjście z budynku. To nie jedyny problem zmagającej się ze zdrowotnymi problemami mieszkanki. Na rozległym parkingu pod jej blokiem znajduje się tylko jedno miejsce dla osób z niepełnosprawnościami.
TAK MA BYĆ I KONIEC
Choć o problemach i potrzebach osób z niepełnosprawnościami mówi się dużo, to codzienność pokazuje, jak wiele jeszcze jest do zrobienia, by poprawić ich komfort życia. Świadczy o tym historia pani Anny, która od 1978 r. mieszka w jednym z bloków przy ul. Leyka w Szczytnie. Kobieta porusza się o kulach i ma problemy z kręgosłupem. Każde jej wyjście z budynku to istna gehenna. Wszystko przez niewielki podjazd dla wózków przed klatką schodową. Choć miał on ułatwiać życie rodzicom małych dzieci, dla pani Anny stał się zbędnym balastem. Kobieta, wychodząc z bloku, aby ominąć podjazd, musi stanąć po drugiej stronie schodków. To powoduje, że już kilka razy została uderzona ciężkimi drzwiami przez osoby wychodzące z bloku, które jej nie zauważyły. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WIELKI PARKING, A MIEJSCE TYLKO JEDNO
To jednak nie jedyny problem, który ją dotyka. Zwraca nam uwagę na kuriozalną sytuację na parkingu przed jej blokiem. Choć jest on bardzo rozległy i może pomieścić ponad 50 aut, wyznaczono na nim tylko jedno miejsce parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami, choć do niedawna były jeszcze dwa, co można wyczytać ze znaku ukrytego za bujną roślinnością. Tymczasem, zgodnie z Ustawą o drogach publicznych, na parkingach mieszczących powyżej 40 samochodów powinny być trzy takie miejsca dla osób z niepełnosprawnościami.
Uwagi pani Anny przekazaliśmy w piątek prezesowi Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie” Krzysztofowi Krakowskiemu. - Zaraz tam podjadę z administratorem i przyjrzę się sytuacji – usłyszeliśmy od prezesa. Zgadza się z tym, że na parkingu powinno być więcej miejsc dla osób z niepełnosprawnościami. - Myślę, że jeszcze jedno domalujemy – mówi prezes.
Ewa Kułakowska
Z OSTATNIEJ CHWILI
Zaraz po naszej interwencji skontaktowała się z nami pani Anna, informując, że pracownik spółdzielni był już na miejscu i obiecał wyznaczyć drugie stanowisko dla niepełnosprawnych na parkingu oraz zapewnił, że najprawdopodobniej zlikwiduje uciążliwy podjazd.{/akeebasubs}
