Rodzice uczniów z Jerut będą walczyć o to, aby ich szkoła pozostała w niezmienionym kształcie. - Wszyscy włożyliśmy nią swoje serducha nie po to, by oddać nasz dorobek komuś obcemu – to ich rekcja na propozycję przekształcenia placówki w niepubliczną.

Zmianom w szkole mówią: nie!
Rodzice uczniów zapowiadają, że będą walczyć, aby pozostała ona w niezmienionym kształcie

Zgodnie z zapowiedzią, wójt Alicja Kołakowska spotkała się z rodzicami uczniów uczęszczających do szkół podstawowych w Jerutach i Kolonii. Są oni zaniepokojeni zamiarem władz gminy dotyczącym ograniczenia działalności obu placówek do trzech klas. Ostatnio pojawił się pomysł przekształcenia ich w niepubliczne. Dzięki temu mogłyby funkcjonować w dotychczasoywm ośmioklasowym wymiarze. Na spotkanie przybyła Alicja Chmielińska, która prowadzi trzy szkoły niepubliczne: od siedemnastu lat w Trelkowie oraz od czternastu w Romanach i Gawrzyjałkach. Klasy w tych placówkach liczą od dwóch do sześciu osób. - Mamy indywidualny tok nauczania, a uczniowie stuprocentowy komfort. Nie występują tu używki, dzieci się nie biją, ani nie kłócą, żyją w zgodzie – rekomendowała swoje placówki dyrektor Chmielińska. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Dodawała, że szkoły realizują tę samą podstawę programową co publiczne i również organem nadzorującym jest kuratorium. Główna różnicą polega na tym, że nauczyciele nie są zatrudniani na podstawie Karty nauczyciela, tylko Kodeksu pracy. - Co nie znaczy, że im się nie opłaca. Na chleb nie pożyczają, dojeżdżają nawet 31 kilometrów do pracy – podkreślała.

Argumenty dyrektor Alicji Chmielińskiej (z prawej) nie przekonały nie tylko rodziców, ale i wójt Alicji Kołakowskiej

WÓJT TEŻ PRZECIW NIEPUBLICZNYM

Sceptycznie do funkcjonowania szkół niepublicznych podchodzi Teresa Czajkowska, która kierowała zarówno szkołami publicznymi, jak i niepublicznymi. Zwraca uwagę, że w tych drugich wśród kadry pedagogicznej dochodzi do częstych rotacji. Nauczyciele z większym stażem przechodzą do szkół publicznych, a to niekorzystnie wpływa na dzieci, przyzwyczajone do jednej pani.

Szkołą niepubliczną kierowała już Teresa Czajkowska, ale nie jest zwolenniczką pracy w takim formule

Rodzice z Jerut swój sprzeciw wobec przekształcenia szkoły, tłumaczą obawą przed odejściem dotychczasowych nauczycieli. - Znają nasze dzieci i razem tworzymy społeczność budowaną od lat i dobrze ze sobą współpracującą. Będziemy walczyć o szkołę, żeby została w niezmienionym kształcie - mówiła w imieniu rodziców Justyna Kuczewska, dodając: - My wszyscy włożyliśmy w tę szkołę swoje serducha nie po to, by oddać nasz dorobek komuś obcemu.

Do zdania rodziców przychyliła się też w końcu wójt Kołakowska. - Jestem przeciwna robieniu szkół niepublicznych, bo uważam, że jest to złe dla nauczycieli i w części dla dzieci – mówiła wójt, opowiadając się jednak za reorganizacją szkoły, bo ta uchroniłaby ją przed likwidacją. Wrócił więc temat ograniczenia funkcjonowania obu szkół do trzech klas.

AK{/akeebasubs}