Mieszkańcy ul. Barczewskiego, a także klienci pobliskiego marketu skarżą się na niemal całkowite zastawianie tej ulicy samochodami.

Jak nam podpowiadają, tuż obok znajduje się internat WSPol. i studenci, których auta nie mieszczą się na parkingu pod budynkiem stawiają je po obu stronach wspomnianej ulicy. Momentami tworzy się taka ciasnota, że praktycznie nie daje się przejechać szerszym samochodem, nie wspominając już o mijaniu.
Gdy znaleźliśmy się na miejscu, od razu zauważyliśmy, że oznakowanie u wylotu ul. Barczewskiego do ul. Lipperta wygląda dziwnie podejrzanie. Stoi tu bowiem znak zakazujący zatrzymywania się i postoju (szczegół w białym otoku), a przecież, jak wiadomo, na skrzyżowaniu parkować nie wolno. Wniosek jest jeden – znak został po prostu obrócony. We właściwej pozycji, czyli po przekręceniu go o 180 stopniu wszystko staje się jasne. Znak zakazuje parkowania przy ul. Barczewskiego, po tej stronie, przy której stoi m. in. siedziba ZUS-u. Kto go obrócił, nie nam wyrokować, ale sprawą, czyli przywróceniem właściwej organizacji ruchu powinna zająć się np. straż miejska.
PUSTY PLAC
Dodajmy jeszcze, odnośnie parkowania pojazdów na miejskich ulicach miasta w pobliżu wspomnianego internatu, to niedaleko leży prawie pusty plac. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NOWY WITACZ W JERUTKACH
W Jerutkach (gm. Świętajno) pojawił się ciekawy witacz. Projektodawcą jest znany Czytelnikom rzeźbiarz Kazimierz Kakowski z Dębówka.
Tablica nawiązuje do wspólnej inicjatywy mieszkańców wsi Jerutki i fundacji „Kreolia - Kraina Kreatywności” realizowanej właśnie pod pod hasłem: Jerutki - Wieś Sztuki. Prowadzone w ramach tej współpracy rozmaite warsztaty i zajęcia garncarskie, malarskie, rzeźbiarskie, krawieckie, teatralne, kulinarne, itp. mają m. in. urozmaicić miejscową ofertę kulturalną i edukacyjną oraz stać się atrakcją turystyczną.
W DZIURZE BEZ ZMIAN

Jak widać powyżej mała wieś, a może. Tymczasem w Szczytnie jedną z miejscowych „atrakcji”, i tu uwaga, od 9 lat (!) pozostaje sławetna dziura po kinie „Jurand”. Kiedy wykonywaliśmy zdjęcia tego obiektu podeszła do nas pani Marzena, mieszkanka Szczytna, spacerująca akurat ulicą.
- Jaki to wstyd dla miasta, żeby coś takiego tkwiło w centrum – powiedziała nam rozżalona i zasmucona.
Dodajmy jeszcze, że w skład działki wchodzi także stary młyn. Pozostawiony bez remontu i opieki coraz bardziej marnieje. Sypie się z niego nie tylko tynk, czy spadają dachówki, ale i kruszą się cegły w ścianach.
NIEZWYKŁY MURAL
Dwaj podróżnicy Rafałowie, o których piszemy w innym miejscu, podczas I etapu swojej eskapady rowerowej odwiedzili m. in. Wieliczkę. Tam na głównym placu miejskim podziwiali niezwykły mural i to nie tylko dlatego, że jest on wymalowany na chodniku, ale w realistycznej technice 3D, dzięki której wywołuje niesamowite wrażenie na oglądających go osobach.
By zorientować się o co chodzi, spójrzmy na załączone zdjęcie. Odniesiemy wówczas wrażenie, że młody człowiek balansuje na jakimś elemencie budowlanym, podczas gdy w rzeczywistości stoi on bezpośrednio na chodniku. Złudzenie jest niesamowite, więc i mural cieszy się wielkim powodzeniem nie tylko wśród miejscowych, ale i turystów – każdy chce sobie zrobić na nim zdjęcie. Chociaż Wieliczka słynie z kopalni soli, gospodarze miasta nie poprzestają na tym i wymyślają nowe atrakcje. Dodajmy jeszcze, że muralowa scenka przedstawia związany z miastem podziemny „Solny świat”, a autorem jest znany polski architekt i malarz Ryszard Paprocki.
KRZYŻACKIE LOCHY
Teraz na chwilę powróćmy do naszej okropnej dziury po kinie i popuśćmy przy tym wodze fantazji. Wyobraźmy sobie, że na placu, bo zapewne taki powstanie przed wybudowanym już obiektem w miejscu starego kina, rozciąga się mural 3D, podobny do tego z Wieliczki. Przedstawia jednak inny podziemny świat - lochy krzyżackiego zamku, w których więziony był rycerz Jurand. Cóż to byłaby za atrakcja!
DWUGARBNA KOSIARKA

Kilka dni temu, przebywając w okolicy tzw. kaczych dołów, czyli porośniętej chwastami sporej przestrzeni obok SP nr 6, zauważyliśmy, że jest ona o dziwo w dużej części elegancko wykoszona.
Chcieliśmy już pochwalić miejskie służby porządkowe, ale okoliczni mieszkańcy wyjaśnili nam, że nie jest to robota jakichkolwiek pracowników, a zasługa... cyrków, które aż trzykrotnie w tym sezonie rozbijały swoje namioty właśnie na kaczych dołach. Konkretnie zaś chodzi o wielbłądy.
Wielbłąd dwugarbny, inaczej baktrian, odżywia się głównie trawą, podobnie jak nasza swojska krowa. Jest jednak od niej znacznie większy (2 m w kłębie, waga pow. 800 kg), to i większy ma apetyt. W krótkim czasie potrafi ogołocić z trawy spory obszar, przygryzając ją niczym mechaniczna kosiarka na wysokość 3 - 5 cm.{/akeebasubs}
