Dwukadencyjność powinna być w tej kadencji parlamentu wycofana. To trzeba zostawić wspólnocie samorządowej – stwierdził w ubiegłym tygodniu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Zapowiedział, że PSL będzie rozmawiać na ten temat z innymi ugrupowaniami, a także z samorządowcami. W powiecie szczycieńskim mają na ten temat zdania podzielone.

Znieśmy limit dwóch kadencji
Burmistrz Stefan Ochman (z lewej): - Wprowadzenie dwukadencyjności było podyktowane chęcią drastycznej zmiany sceny samorządowej Radny Henryk Żuchowski: - Nie wszędzie jeszcze demokracja działa poprawnie i tworzą się kliki, których nie sposób się pozbyć

W 2018 roku z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości wprowadzono istotną zmianę w ustroju samorządu. Wydłużono kadencję władz samorządowych do pięciu lat i jednocześnie wprowadzono limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zmiany, które jak argumentowali wnioskodawcy, „miały rozmontować układy, niezwykle silne szczególnie w Polsce lokalnej” wywołały kontrowersje, także w powiecie szczycieńskim. Niektóre rady gmin, np. w Wielbarku, Świętajnie i Rozogach przyjęły stanowiska, w których wyraziły zdecydowany sprzeciw. Po sześciu latach temat powraca, za sprawą niedawnej wypowiedzi wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Jego zdaniem dwukadencyjność jest „ograniczeniem woli suwerena”, wyrażanej w wyborach. — 40 proc. wójtów, burmistrzów i prezydentów w ostatnich wyborach zostało wymienionych, czyli nie ma zabetonowania, jest wymiana — przekonuje minister obrony. A co na ten temat sądzą samorządowcy z powiatu szczycieńskiego?

PRAWO JEDNAKOWE DLA WSZYSTKICH

Burmistrz Szczytna Stefan Ochman z jednej strony zauważa, że praca włodarza samorządowego jest dość wyczerpująca i zastanawia się, czy po dziesięciu latach nie będzie się czuł wypalony. - Z drugiej jednak strony widzę, jak świetnie radzą sobie włodarze, którzy sprawują urzędy dłużej niż dziesięć lat – mówi, jako przykłady podając byłego już burmistrza Wielbarka Grzegorza Zapadkę czy wójta gminy Szczytno Sławomira Wojciechowskiego. - Czy powinniśmy ograniczać mieszkańcom możliwość wyboru człowieka, który jest sprawdzony i do którego mają zaufanie? - zastanawia się burmistrz. Jego zdaniem prawo powinno być tu bardziej jednoznaczne i dotyczyć nie tylko włodarzy samorządowych, ale również radnych, posłów i senatorów. - Wprowadzenie dwukadencyjności przez poprzednią władzę było podyktowane chęcią drastycznej zmiany sceny samorządowej – mówi Ochman. - Jak ktoś będzie wypalony, to mieszkańcy będą pierwszymi, którzy to zauważą i takiego włodarza zmienią – dodaje.

NIE OGRANICZAĆ ODGÓRNIE

- Jestem za zniesieniem dwukadencyjności – zdecydowanie mówi starosta Jarosław Matłach. - Wyborcy mają decydować kto stoi na czele samorządu i nie powinno im się tego odgórnie ograniczać. Posłowie, którzy to uchwalili, jeśli już, to powinni zacząć od siebie – dodaje.

WYBORCY I TAK PODZIĘKUJĄ JAK BĘDĄ CHCIELI

Także wójt gminy Dźwierzuty Dariusz Tymiński uważa, że skoro włodarzy samorządowych wybiera się w głosowaniu powszechnym, to społeczeństwo powinno mieć swobodny wybór tego kto ma nim rządzić. - Jeśli ktoś się nie sprawdzi, to wyborcy i tak mu podziękują, nie czekając na kolejną kadencję. Mieliśmy takie przypadki w naszym powiecie – zauważa wójt Dźwierzut. Podobne argumenty słyszymy od wójt gminy Świętajno Alicji Kołakowskiej. - Jeśli wójt czy burmistrz dobrze rządzi i potrafi pozyskiwać środki, to po co zmieniać to co jest dobre - argumentuje. Nie zgadza się też z opinią zwolenników dwukadencyjności, że po takim okresie przychodzi okres zniechęcenia i wypalenia. - Tu nie można mówić o wypaleniu. Ciągle przed nami są nowe wyzwania, które tylko mobilizują do działania – mówi wójt Kołakowska.

CZEMU NIE ZROBIONO TEGO WCZEŚNIEJ?

Za utrzymaniem obecnych przepisów jest natomiast radny powiatowy, szef powiatowych struktur Prawa i Sprawiedliwości Henryk Żuchowski. - Nie wszędzie jeszcze demokracja działa poprawnie i tworzą się kliki, których nie sposób się pozbyć – mówi radny Żuchowski. Przyznaje jednak, że w niektórych przypadkach, jak chociażby w gminie Szczytno, długoletnie rządy wójta wskazują, że dobrze wywiązuje się ze swoich zadań, a dowodzony przez niego samorząd może się pochwalić znaczącymi osiągnięciami. - Idealnego rozwiązania nie ma – podsumowuje powiatowy szef PiS-u, dodając, że dwukadencyjność powinna być wprowadzone w latach 90. wraz ze zmianami ustrojowymi w Polsce.

WYSTARCZAJĄCY CZAS

Za pozostawieniem dwukadencyjności jest także wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Szczytnie Paweł Krassowski. Zastrzega jednak, że powinna ona dotyczyć nie tylko włodarzy samorządowych, ale wszystkich szczebli władzy. - Dwie kadencje to wystarczający czas, żeby zrobić coś dobrego dla samorządu – argumentuje. Według niego, jeśli ktoś jest ambitny i sprawdza się jako włodarz miasta czy gminy, to po upływie dwóch kadencji powinien spróbować czegoś innego i piąć się wyżej, np. w samorządzie powiatowym, wojewódzkim czy próbując sił jako poseł lub senator.

Utrzymanie dwukadencyjności sprawi, że w 2029 roku z grona samorządowców z powiatu szczycieńskiego o reelekcję nie będą mogli ubiegać się wójtowie: Sławomir Ambroziak, Alicja Kołakowska i Sławomir Wojciechowski.

(o){/akeebasubs}