Na średniowiecznym grodzisku w Janowie ktoś urządził sobie tor motocrossowy, niszcząc zabytkowy obiekt. Sprawę bada policja, ale leśnicy już wiedzą, kim są sprawcy. Okazuje się, że nielegalny proceder trwa od dłuższego czasu.
O zniszczeniu średniowiecznego grodziska w Janowie poinformował redakcję „Kurka” nasz współpracownik, historyk i regionalista Witold Olbryś. W czwartek 31 października odwiedzając to miejsce, zauważył, że na stożku zabytkowego obiektu ktoś urządził sobie tor motocrossowy. - Trudno stwierdzić, czy osoby, które to zrobiły miały świadomość, że niszczą w ten sposób cenny zabytek. Czyn taki jest poważnym przestępstwem – mówi Olbryś.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zabytkowe grodzisko znajduje się na terenie Nadleśnictwa Korpele. Nadleśniczy Waldemar Żebrowski informuje, że sprawcy już zostali namierzeni. - Są nimi dwaj motocrossowcy – mówi, dodając, że działania w kierunku ujęcia mężczyzn prowadzi Straż Leśna. Okazuje się, że miłośnicy ekstremalnej jazdy na motocyklach nie po raz pierwszy zjawili się w tym miejscu. - Pojawiają się tu już od miesiąca – informuje nadleśniczy. Przy okazji zdradza, że to nie jedyny przypadek takiego nagannego zachowania na terenie nadleśnictwa. - Przy Czerwonym Mostku jedna osoba jeździ samochodem terenowym po bagnach. Łapiemy ją i przez pół roku jest spokój, a potem znów zaczyna się to samo – mówi Waldemar Żebrowski. Maksymalna kara za takie zachowanie to 500 złotych. Najwyraźniej nie jest ona jednak skuteczna.
Zdaniem Witolda Olbrysia zniszczenia grodziska w Janowie być może udałoby się uniknąć, gdyby zostało ono oznakowane przez leśników. Zauważa, że ten unikatowy zabytek wciąż jest bardzo mało znany.
Nadleśniczy Żebrowski przekonuje jednak, że oznakowanie to nie najlepszy pomysł. - Im mniej osób wie o tym miejscu, tym lepiej. To przepiękny przyrodniczo zakątek i nie byłoby dobrze, gdyby nagle zaczęło się tu pojawiać wielu ludzi – uważa.
Postępowanie dotyczące zniszczenia grodziska prowadzi też policja. - Będziemy ustalać, czy ten obiekt figuruje w ewidencji zabytków, bo rzeczywiście brakuje na nim jakichkolwiek oznaczeń – mówi asp. szt. Anna Walerzak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Dodaje, że funkcjonariusze mają już zaplanowane służby z pracownikami nadleśnictwa po to, by ująć sprawców rozjeżdżających ściółkę leśną.
(ew){/akeebasubs}
