Decyzja o znacznym zredukowaniu zakresu modernizacji drogi z Nowych Kiejkut do Orzyn, o czym pisaliśmy dwa tygodnie temu, bulwersuje mieszkańców nie tylko tych miejscowości.

Zostawcie ten wiadukt
Rozebranie wiaduktu i wyprostowanie drogi pochłonie 1,6 mln zł

Ograniczenie, w stosunku do zapowiedzi, przebudowy odcinka drogi wojewódzkiej nr 600 z ponad 4 do zaledwie 1,5 km irytuje jej użytkowników. Głównie dotyczy to mieszkańców pobliskich Orzyn i Nowych Kiejkut. - Wydawało się, że staniemy się wreszcie szczęśliwymi ludźmi, którzy nie urywają już zawieszeń na tej drodze, a teraz okazuje się, że do tego celu jeszcze daleko – nie kryje żalu Wiesław Domalewski, sołtys Orzyn. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Co prawda podczas spotkania z mieszkańcami obu sołectw Sylwia Jaskulska, członek zarządu województwa, obiecała, że pieniądze się znajdą i do końca czerwca przyszłego roku cały odcinek z Nowych Kiejkut do Orzyn zostanie przebudowany, ale nie wszyscy dają temu wiarę. - Poczekamy, zobaczymy – podsumowuje deklaracje Jaskuskiej sołtys. Nadzieje mieszkańcom daje prawdopodobny start członkini zarządu województwa w przyszłorocznych wyborach na wójta gminy Dźwierzuty. - Byłaby to wtedy dla niej dodatkowa motywacja, bo niewywiązanie się z obietnicy osłabiłoby jej szanse na dobry wynik. Przy okazji sołtys wspomina czasy, gdy zaczął odwiedzać Orzyny za sprawą mieszkającej tu dziewczyny, dziś jego małżonki. Już wtedy przejazd tą drogą stanowił nie lada problem. Minęło ćwierć wieku i sytuacja jeszcze się tylko pogorszyła. - Ta droga jest na peryferiach województwa, stąd pewnie brak zainteresowania ze strony jego władz – sugeruje Wiesław Domalewski.

WYRZUCENIE PIENIĘDZY W BŁOTO

Przyczyną ograniczenia przebudowy całego odcinka Orzyny - Nowe Kiejkuty jest konieczność likwidacji znajdującego się na niej wiaduktu i wyprostowanie fragmentu drogi, co pochłonie aż 1,6 mln zł. Nie wszyscy takie rozwiązanie uważają za słuszne. Należy do nich nasz Czytelnik Wojciech Walkiewicz, inżynier. - To wyrzucanie pieniędzy w błoto. Pilniejszym zadaniem jest poprawa bezpieczeństwa na całym odcinku drogi. Wiadukt można zamknąć i zostawić jako zabytek, albo zlikwidować, gdy w budżecie wojewódzkim znajdą się większe środki. Życie bywa przewrotne. Czy w przypadku nieszczęśliwego zdarzenia na nieremontowanym odcinku znajdzie się ktoś kto weźmie na siebie ciężar odpowiedzialności? Zgodnie z niechlubną tradycją – pewnie nie. Proponowane przeze mnie rozwiązanie jest zgodne ze sztuką budowlaną, jak również ze zdrowym rozsądkiem, chyba że podjętej przez Zarząd Dróg Wojewódzkich decyzji przyświeca modne rozporządzenie o likwidacji pamiątek postkomunistycznych i faszystowskich.

Co na to Sylwia Jaskulska? - Rozebranie wiaduktu, w porównaniu do prostowania drogi, jest stosunkowo niedrogie – odpowiada. Zapewnia też, że niezależnie od tego czy wystartuje w wyborach na wójta, cały czas czuje się zmobilizowana do tego, aby jak najszybciej zakończyć remont „sześćsetki” na całym odcinku przebiegającym przez gminę Dźwierzuty.

(pul){/akeebasubs}