Pijackie imprezy, załatwianie potrzeb fizjologicznych w piwnicach, zaśmiecanie otoczenia, akty wandalizmu – to codzienność, z którą stykają się mieszkańcy bloku przy ul. Nauczycielskiej 13. Na urzędujących tu żuli jak dotąd nie ma mocnych, bo interwencje policji nie robią już na nich wrażenia, a jeśli nawet przynoszą skutek, to na krótko.

Żule terroryzują mieszkańców
Blok przy ul. Nauczycielskiej 13 oraz jego okolice stały się ostatnio ulubionymi miejscami żuli

IMPREZY DZIEŃ W DZIEŃ

W minionym tygodniu redakcję „Kurka” odwiedził starszy mieszkaniec bloku przy ul. Nauczycielskiej 13 w Szczytnie. Z obawy o bezpieczeństwo nie zgodził się na podanie swoich personaliów. I nic w tym dziwnego – z relacji naszego rozmówcy wynika, że rzeczywiście ma się kogo obawiać. Mieszkaniec skarży się, że do jednego z lokatorów słynącego z rozrywkowego trybu życia od dłuższego czasu schodzą się koledzy. Mężczyźni nadużywają alkoholu, śmiecą i hałasują. - Biesiady zaczynają około 18.00, a kończą późną nocą. I tak jest dzień w dzień – relacjonuje nasz rozmówca.

Kiedy jeszcze było chłodno, żule urzędowali w piwnicy bloku. W niej załatwiali potrzeby fizjologiczne, a nawet, sądząc po okopconych ścianach, próbowali rozpalić grill. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Ktoś, być może pani sprzątaczka, mając już dość tego, że załatwiają się w piwnicy, wywiesiła tam kartkę, że w pomieszczeniu jest monitoring – opowiada mieszkaniec. To jednak niewiele pomogło.

Teraz, kiedy zrobiło się cieplej, lumpy przeniosły się w zarośla za blokiem. Mają tam swój biesiadny kącik, gdzie za siedzenia służą im dwie zdezelowane kanapy. - W ciepłe dni nie można otworzyć okna, bo tak hałasują – żali się nam mieszkaniec. W bloku mieszka dużo starszych osób, które boją się zadzierać z kłopotliwymi sąsiadami.

PRZENIEŚLI SIĘ Z LEYKA

Nasz rozmówca twierdzi, że żule przenieśli się na ul. Nauczycielską z pobliskiej ul. Leyka. Tam spotykali się na tyłach jednej z należących do miasta posesji. Obok lokalny przedsiębiorca wybudował obiekt mieszkalno – usługowy i skutecznie przepędził sąsiadów, którzy i jemu przez pewien czas zatruwali życie, o czym pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku. On uwolnił się od lumpów, ale teraz terroryzują oni mieszkańców bloku.

Lumpy urządziły sobie biesiadny kącik na tyłach bloku

Mężczyzna, który zgłosił nam sprawę zapewnia, że o problemie wiedzą i spółdzielnia mieszkaniowa, i policja oraz straż miejska. Ich działania okazują się jednak nieskuteczne. - Policja była tu już kilka razy, ale jak odjechała, to wszystko zaczęło się od nowa – mówi mieszkaniec. Jego zdaniem skuteczną bronią przeciw lumpom byłby monitoring. - Przydałaby się choćby jedna kamera – mówi.

KAMER NIE MA, BO LUDZIE NIE CHCIELI

Krzysztof Krakowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie”, do której należy blok, informuje, że jakiś czas temu planował, we współpracy z jedną ze szczycieńskich firm ochroniarskich, zamontowanie na osiedlach monitoringu. - Na walnym zebraniu większość mieszkańców zagłosowała jednak przeciwko temu, argumentując swój sprzeciw tym, że byłaby to zbyt daleko idąca ingerencja w ich prywatność – mówi prezes. - W tej chwili już nie wracam do tego tematu, zwłaszcza że sam mam mieszane uczucia jeśli chodzi o zakres monitoringu – tłumaczy prezes. Przyznaje, że dotąd żadne sygnały dotyczące bloku przy ul. Nauczycielskiej 13 jeszcze do niego nie dotarły. Zapewnia jednak, że wyśle tam administratora i postara się odciąć żuli od miejsc ich spotkań w piwnicy.

TO NIE WYJĄTEK

Prezes przyznaje, że tego typu przypadki nie są wcale wyjątkami. W tej okolicy podobne sytuacje miały już miejsce na ulicach Leyka i Lanca. Scenariusz zawsze wygląda podobnie – do jednego z lokatorów nadużywającego alkoholu schodzą się koledzy o podobnych zamiłowaniach i uprzykrzają życie pozostałym mieszkańcom. Spółdzielnia ma do wyboru dwa sposoby przeciwdziałania takim zachowaniom. Pierwszy z nich to wzywanie policji, co skutkuje tylko przez krótki czas. Druga metoda to groźba eksmisji. - Żadnych pośrednich środków nie mamy – rozkłada ręce Krzysztof Krakowski. Dodaje, że takie sprawy są trudne także ze względu na to, że inni mieszkańcy ze strachu przed żulami nie zawsze zgłaszają problemy. - Tylko w jednym z przypadków z ul. Leyka ludzie byli na tyle zdeterminowani, że zdecydowali się iść do sądu i składać zeznania. To był ewenement, bo zwykle mieszkańcy się boją – wspomina Krzysztof Krakowski.

MOŻE MYŚLĄ, ŻE KTOŚ JUŻ ZGŁASZAŁ

Sierż. Izabela Cyganiuk apeluje, aby mieszkańcy na bieżąco zgłaszali przypadki zakłócania porządku, bo to pomoże złapać sprawców na gorącym uczynku

Komendant Straży Miejskiej w Szczytnie Janusz Gutowski informuje, że żadne sygnały z ul. Nauczycielskiej do niego nie dotarły. - Być może ludzie liczą, że ktoś inny już do nas dzwonił i zgłaszał interwencję. Tak się dzieje bardzo często – mówi, apelując do mieszkańców, żeby informowali o wszelkich takich sytuacjach straż. - Można to zrobić anonimowo, bez podawania swoich danych – tłumaczy komendant.

INFORMUJCIE NA BIEŻĄCO

„Element” z okolic ul. Nauczycielskiej i Leyka jest za to bardzo dobrze znany szczycieńskiej policji. - Z tego rejonu jest dużo mandatów oraz wniosków o ukaranie – potwierdza sierż. Izabela Cyganiuk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Zapewnia, że okolica jest stale patrolowana przez funkcjonariuszy. - Dzielnicowy też ma wpisany ten teren do swoich działań priorytetowych. Skierował również pismo do spółdzielni mieszkaniowej z prośbą o zainteresowanie się piwnicami tego bloku, aby ograniczyć w nich przebywanie osób nadużywających alkoholu – mówi sierż. Cyganiuk. Ostatnia policyjna interwencja miała tam miejsce na początku maja. Jak informuje rzecznik, kilka dni temu do komendy wpłynęło telefoniczne zgłoszenie dotyczące zakłócania porządku, jednak było to rano, podczas gdy libacja odbywała się wieczorem dnia poprzedniego. - Apelujemy do mieszkańców, aby o takich zdarzeniach informowali nas na bieżąco, bo tylko wtedy możemy złapać sprawców na gorącym uczynku – mówi policjantka, zapewniając, że zgłoszeń można dokonywać anonimowo.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}