Już nie dziki, a żurawie wyrządzają najwięcej szkód na polach rolników. Ci nie mają szans na otrzymanie odszkodowań, bo ptaki są pod ochroną gatunkową.

Żurawie gorsze od dzików
Prezes Romuald Tański: - Przyjdzie chyba wyjść na ulice, bo sytuacja wymyka się spod kontroli/fot. Hubert Jasionowski

Żurawie, popularne na naszym terenie ptaki, mocno dają się we znaki rolnikom, robiąc spustoszenie na ich polach. Najwięcej szkody wyrządzają w uprawach kukurydzy i zbóż, gdzie zniszczenia, jak np. w okolicach Burdąga czy Dźwiersztyn, sięgają nawet 30%. Nie lepiej jest w Pasymiu, Otolu, Dźwierzutach, czy innych rejonach. Tam szkody obejmują do 15 procent powierzchni uprawnych.

- Plaga jest niesamowita, a rolnicy bezradni, bo nie mogą liczyć na odszkodowanie – mówi Romuald Tański, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej. O ile w przypadku dzików rolnik może ubiegać się o odszkodowanie, tak w przypadku żurawi nie jest to możliwe. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Są one objęte ochroną gatunkową. Państwo w takiej sytuacji nie ponosi odpowiedzialności za szkody przez nie wyrządzone. Nie wolno ich nawet płoszyć, jeśli nie ma się zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Uzyskanie jej wymaga jednak czasu. Nie wchodzi też w grę odstrzał redukcyjny.

- Kilka lat temu przygotowano projekt ustawy dotyczący wypłaty odszkodowań rolnikom, ale leży ona w „zamrażarce” i nikt tego tematu nie chce ruszyć – ubolewa prezes Tański.

Jeszcze do niedawna największe zagrożenie dla pól uprawnych stanowiły dziki. Obecnie, na skutek ASF, ich populacja się zmniejszyła, a wraz z tym wyrządzane przez nie zniszczenie. Ich rolę przejmują teraz łosie, których jest coraz więcej i podobnie jak żurawie znajdują się pod całkowitą ochroną. - W tym przypadku bezwzględnie powinno się przywrócić odstrzał redukcyjny, zlikwidowany w roku 2015 – postuluje Romuald Tański. Szanse na to, podobnie jak i doczekanie się wypłaty odszkodowań, jak szacuje, są niewielkie. - Walczymy o to latami, ale bez efektu. Przyjdzie chyba wyjść na ulice, bo sytuacja wymyka się spod kontroli – ostrzega prezes izby rolniczej.

(o){/akeebasubs}