Wciąż nie wiadomo, jaki będzie ciąg dalszy sezonu piłkarskiego. Warmińsko-Mazurski ZPN czeka na propozycje dotyczące tego, co zrobić z rozgrywkami zastopowanymi przez epidemię.
Pierwsza wygrana SKS-u* Błękitni nie dali szans rywalom *Trzy punkty Omulwi – takie byłyby życzeniowe nadtytuły w dzisiejszym „Kurku”, gdyby nie koronawirus. W miniony weekend na ligowe boiska powinni wrócić piłkarze klasy okręgowej, ale z oczywistych powodów nie wrócili.
PZPN zawiesił rozgrywki na razie do 26 kwietnia. Teoretycznie podał też wytyczne, co zrobić, jeśli nie uda się ich w tradycyjny sposób dokończyć – liczyłyby się miejsca zajmowane przez drużyny obecnie. Związki wojewódzkie mogą jednak wprowadzić swoje postanowienia. Prezes WM ZPN Marek Łukiewski podał ostatnio, że czeka na mailowe propozycje od klubów.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIKT NIE SPADA
Swoją propozycję na facebookowej stronie związku podał m.in. Michał Nosowicz, zawodnik Błękitnych Pasym.
„Jeśli nie da się rozegrać sezonu do końca, to moja propozycja jest taka - ligę kończymy na ostatniej pełnej rozegranej kolejce. Nie robimy spadków, tylko awanse i każdą ligę powiększamy wtedy o drużyny, które awansowały” – czytamy. „ Natomiast w kolejnym sezonie, żeby wrócić do stanu wcześniejszego, z poszczególnych lig spadać będzie więcej zespołów i wszystko rozstrzygnie się na boisku”. Na rozwiązaniu takim skorzystaliby Błękitni (oni prowadzą w swojej grupie klasy okręgowej), a także zespoły SKS-u Szczytno (ostatnie miejsce) i Wałpuszy 07 Jesionowiec – ta drużyna jest przedostatnia w klasie A i groziłyby jej prawdopodobnie baraże.
ANULOWAĆ ROZGRYWKI
Inny punkt widzenia mają właśnie w Jesionowcu. „Tego typu pomysły (tylko awanse, bez spadków – przyp. red. ) często są sygnałami wyraźnymi z obozu zespołów, które są aktualnymi liderami. Chociaż one “bardzo martwią się” o te najniższe rejony tabeli, to jednak ich pomysłowi przyświeca coś takiego: „dla nas najważniejszy jest awans, a co będzie z tymi na dole…dla nas mogą nie spadać, ważne, aby były awanse”. Tak szczerze, bardzo to LICHY i trochę pomysł taki „do góry nogami….”” – czytamy na Facebooku klubu z Jesionowca.
„Jeśli chodzi o zdanie Wałpuszy i nasze aktualne miejsce w tabeli, NA PEWNO I PRZEDE WSZYSTKIM CHCIELIBYŚMY, ABY BYŁO NAM DANE POWALCZYĆ NA BOISKU o pozostanie w klasie A. Jeśli jednak to wszystko przedłuży się tak, że ta wyjątkowa sytuacja nie pozwoli dograć nam wszystkim ligi, SEZON POWINIEN BYĆ ANULOWANY! Dlaczego? Ano dlatego, że wszyscy powinniśmy mieć równe szanse. Bo zaczęliśmy (zapewne i tak jak inni) ciężko trenować, przygotowywać się, jeździć na sparingi, próbując utrzymać tę grupę chłopaków, jakich mamy w kupie, i mając jeden cel: UTRZYMANIE SIĘ W LIDZE… i teraz byłoby bardzo NIE W PORZĄDKU, gdyby sezon zakończył się stanem lig z aktualną punktacją i miejscami w tabeli…”
NIE KRZYWDZIĆ LIDERÓW
Oficjalnego głosu w sprawie nie przedstawił jeszcze zarząd Omulwi. Swoje zdanie wypowiedział trener Mariusz Korczakowski. –Ja bym się upierał, żeby grać. Zobaczymy najpierw, do kiedy ta kwarantanna będzie – tłumaczy. – Trzeba patrzeć na drużyny, które są na czele. Jeżeli związek anuluje rozgrywki, to są najwięksi przegrani – mówi, podając przykład nie tylko Błękitnych Pasym, ale również innych drużyn z regionu takich jak Sokół Ostróda (lider III ligi) i IV-ligowy GKS Wikielec (komplet punktów po 17 meczach!). Trener Omulwi dostrzega dodatkowy problem – kwestię rozliczenia dotacji z gmin. Jak miałoby to wyglądać?
Związek czeka na propozycje ze strony środowiska piłkarskiego do 8 kwietnia. Wkrótce po tym terminie (a może dopiero po 26 kwietnia) powinno się okazać, jak problem rozgrywek ligowych zostanie rozwiązany.
(gp){/akeebasubs}
