Lotta Dorow, mieszkanka gminy Dźwierzuty, ukończyła 100 lat. Z tej okazji otrzymała list gratulacyjny od premier Szydło. Pamiętały też o niej władze samorządowe i mieszkańcy gminy.

100 lat pani Lotty
Lotta Dorow to jedna z najstarszych mieszkanek naszego powiatu

We wtorek 13 września w kościele ewangelickim w Rańsku odbyło się nabożeństwo, podczas którego zgromadzeni dziękowali Bogu za przeżyte sto lat jubilatki i modlili się o pomyślność dla niej na kolejne lata. Nie zabrakło też licznych życzeń i gratulacji od parafian, przybyłych gości, w tym władz samorządowych. Wójt Marianna Szydlik odczytała też list od Beaty Szydło, w którym premier składa dostojnej jubilatce wyrazy głębokiego szacunku i życzenia na dalsze lata życia. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Z krótkim repertuarem wystąpiły zespół „Wrzosy” z Dźwierzut i chór „Cantabo” ze Szczytna. Na koniec pani Lotta zaprosiła wszystkich do pobliskiej świetlicy na kawę i tort.

Lotta Dorow to jedna z najstarszych mieszkanek naszego powiatu. Urodziła się jeszcze podczas I wojny światowej w Orzynach. Jej ojciec, z pochodzenia Polak, pracował w znajdującym się w tej miejscowości dużym majątku szlacheckim wchodzącym niegdyś w skład rozległych dóbr rycerskich Rańska. Mama, rodowita Mazurka, zajmowała się głównie domem, ale też dorabiała jako praczka. Pani Lotta była najstarsza z ośmiorga rodzeństwa. W Orzynach skończyła ośmioklasową szkołę. Mając zaledwie 14 lat, poszła do pracy w majątku w Grądach. Tam też poznała swojego przyszłego męża, za którego wyszła w wieku 21 lat. Kiedy wybuchła wojna, mieli już dwoje dzieci. Wejście Armii Czerwonej zastało ją na Pomorzu, gdzie trafiła późną jesienią 1944 roku. Szczęśliwie udało się jej uniknąć tragicznego losu, jaki spotkał w tym czasie wielu Mazurów. Po wojnie wróciła w rodzinne strony. Zamieszkała u rodziców, w Popowej Woli. Przez lata pracowała w Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Jej rodzeństwo wyjechało do Niemiec. Zapewnia, że nigdy nie żałowała swojej decyzji. - Tu się urodziłam, dorastałam i tu chcę umrzeć –  mówi pani Lotta. Długowieczność odziedziczyła po babci ze strony mamy, która dożyła stu lat.

(pul){/akeebasubs}