Bioelektra Group S.A., zainteresowana budową na terenie Pasymia zakładu przetwarzania odpadów, wycofuje się ze swoich planów. - Straciliśmy możliwość utworzenia 30 miejsc pracy – ubolewa burmistrz Cezary Łachmański.

30 miejsc pracy przeszło koło nosa

W sierpniu ub. r. Bioelektra otrzymała od władz Pasymia decyzję środowiskową. Był to pierwszy krok do budowy na terenie miasta, w sąsiedztwie oczyszczalni ścieków, zakładu mechaniczno-cieplnego przetwarzania odpadów. Podobny inwestor otworzył trzy lata temu w Różankach, koło Susza. Warunkiem, aby obiekt powstał w Pasymiu było wpisanie go do Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami.

Zamiary inwestora i wspierających go władz Pasymia nie wszystkim się spodobały. Były burmistrz Bernard Mius zarzucił swemu następcy, że sprawę trzyma w tajemnicy i nie przeprowadza konsultacji społecznych. Jego zdaniem inwestycja taka jak zakład przetwarzania odpadów w ogóle nie powinna powstać na terenie gminy o turystyczno-rolniczym charakterze.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Jestem temu zdecydowanie przeciwny – mówił na łamach „Kurka”. Z kolei burmistrz Cezary Łachmański tłumaczył, że konsultacje społeczne nie są w takim przypadku wymagane. Podkreślał, że lokalizacja zakładu jest zgodna z miejscowym planem zagospodarowania. Zaprzeczał też pogłoskom sugerującym, że na terenie zakładu powstanie też spalarnia. - Ktoś celowo rozpuszcza takie plotki, aby zdyskredytować nasze działania w oczach mieszkańców – mówił „Kurkowi”.

W tle całej tej sprawy pojawił się protest Pasymia i czterech innych samorządów powiatu szczycieńskiego dotyczący funkcjonowania ZGOK, dla którego Bioelektra mogłaby być konkurentem. - Nasz protest i plany Bioelektry nie miały ze sobą żadnego związku – zapewnia burmistrz Łachmański. Takie powiązanie sugerowali prezes ZGOK, prezydent Olsztyna i inni samorządowcy, np. wójt Wielbarka Grzegorz Zapadka.

Narastający spór w olsztyńskiej spółce ZGOK doprowadził w konsekwencji do rezygnacji Bioelektry z planowanej inwestycji w Pasymiu. Burmistrz Łachmański rozumie argumentację firmy, ale nie kryje rozczarowania. - Straciliśmy możliwość utworzenia 30 miejsc pracy – podkreśla.

KONFEDERACJA SIĘ NIE PODDAJE

Decyzja Bioelektry nie oznacza końca konfederacji pasymskiej, którą tworzy pięć gmin powiatu szczycieńskiego. - Tego spodziewali się nasi oponenci, a my przecież walczymy tylko o wprowadzenie zasad obowiązujących na wolnym rynku, a nie zmonopolizowanie go przez spółkę ZGOK – tłumaczy burmistrz Łachmański.

Buntownicy, do których dołączyły się także gminy: Bartoszyce, Ruciane Nida, Pisz i Piecki, tak jak pozostałe 28 gmin oddają śmieci do prowadzonego przez ZGOK Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych, ale jak podkreśla burmistrz Łachamański czynią to nie w ramach umowy wykonawczej, tylko Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami. To, według niego, pozostawia im furtkę i pozwala uniezależnić się od trwałego wiązania się ze ZGOK, a tym samym narażania swoich samorządów na trudne do wyliczenia dziś koszty.

Sprawa jest rozwojowa. Zbuntowane gminy złożyły protest do sejmiku wojewódzkiego podpisany przez 5 tys. mieszkańców.

STANOWISKO BIOELEKTRY GROUP
Pomiędzy spółką ZGOK a Gminą Pasym toczy się spór dotyczący organizacji systemu zagospodarowania odpadów. Decyzja jest obecnie wykorzystywana przez ZGOK do kierowania dyskusji na obszary niezwiązane z tematyką współpracy Gminy Pasym i spółki ZGOK, co uniemożliwia dalsze merytoryczne działania. Zaistniały spór i związane z nim ataki spowodowały poważne obawy inwestora o dalsze procedowanie planowanej inwestycji w wybranej lokalizacji. Po przeanalizowaniu sytuacji, Bioelektra Group rezygnuje z realizacji planowanej inwestycji ….

(o){/akeebasubs}