Aż siedem godzin zajęło strażakom usunięcie drzewa, które wskutek wichury osunęło się na budynek siedziby stowarzyszeń przy ul. Pułaskiego w Szczytnie. Konieczne okazało się ściągnięcie do działań 42-metrowego podnośnika z Olsztyna.

Akcja
Do usunięcia drzewa, które osunęło się na siedzibę stowarzyszeń przy ul. Pułaskiego, trzeba było użyć podnośnika sprowadzonego z Olsztyna. Strażacy walczyli ze skutkami wichury także przy SP z IO nr 2

W minionym tygodniu strażacy zmagali się ze skutkami wichur, które przeszły nad powiatem. Pierwsza a nich miała miejsce w nocy z 13 na 14 stycznia. W tym czasie ratownicy odnotowali sześć zdarzeń związanych głównie z powalonymi przez nawałnice drzewami. Doszło do nich w Stachach, Dźwierzutach, Dąbrowie, Wilamowie oraz na jednej z prywatnych posesji przy ul. Kochanowskiego w Szczytnie. Z kolei w Lejkowie złamany konar zawisł tuż nad linią energetyczną.

Żywioł po raz drugi uderzył w poniedziałkowy ranek 17 stycznia. Powalone drzewa utrudniały ruch na drogach w Romanach, Rusku Wielkim oraz na ul. Pomorskiej w Szczytnie. Na ul. Klenczona gałąź spadła na linię energetyczną. Najwięcej pracy strażacy mieli jednak na ulicach Kętrzyńskiego i Pułaskiego w Szczytnie. W pierwszym przypadku drzewo przewróciło się na dach sali gimnastycznej SP z OI nr 2. Ratownicy najpierw częściowo usuwali gałęzie, następnie, przy użyciu pasów transportowych, naciągnęli drzewo, aby się nie obsunęło i nie uszkodziło elewacji, po czym przystąpili do jego cięcia.

Z kolei na ul. Pułaskiego wiatr przewrócił mierzący ok. 20 metrów okaz, który osunął się na dach siedziby stowarzyszeń. W tym przypadku sprzęt, którym dysponują szczycieńscy strażacy okazał się niewystarczający i trzeba było sprowadzić większy, 42-metrowy podnośnik z Olsztyna. Działania związane z usuwaniem drzewa trwały siedem godzin. - Według naszego wstępnego rozeznania, konstrukcja dachu nie została poważnie uszkodzona - mówi st.kpt.Łukasz Wróblewski, oficer prasowy KP PSP w Szczytnie.

(ew)