Udało mi się niedawno kupić w Stanach Zjednoczonych na jednej z aukcji internetowych album fotograficzny ze zdjęciami Szczytna i powiatu z okresu I wojny światowej. Od razu zauważyłem, że znajdujące się w nim zdjęcia są ciekawe pod względem dokumentalnym oraz że nie były wcześniej nigdzie publikowane. Tylko dwie fotografie zostały opublikowane przez starostę Victora von Posera w jego książeczce o I wojnie światowej w powiecie szczycieńskim.
NA ZLECENIE LANDRATA
Im bardziej zacząłem się temu albumowi przyglądać, tym był on dla mnie coraz bardziej interesujący. Okazuje się, że został przygotowany na zlecenie starosty Posera. Był on szczycieńskim landratem od 1 listopada 1914 r. do stycznia 1945 r. i zostawił po sobie istotne relacje na temat tego, co się działo w powiecie szczycieńskim w trakcie I wojny światowej. Część zdjęć jest opisana w albumie, a część na dwóch kartkach maszynopisu. Opisy te są autorstwa samego starosty. Obok standardowych ujęć zniszczeń wojennych, w albumie zobaczyć można zaskakujące fotografie zniszczeń oraz postępującej odbudowy miasta. Ważnym dla historii Szczytna jest zdjęcie przedstawiające wymarsz szczycieńskiego batalionu strzelców na wojnę. Batalion do Szczytna wrócił dopiero 17 grudnia 1918 roku.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DOKUMENT Z I WOJNY
Ciekawostką jest fotografia przedstawiająca telegram, jaki starosta otrzymał z Hamburga 31 października 1914 r. z pytaniem, czy nie potrzeba robotników do wydobycia ciał tysięcy rosyjskich żołnierzy potopionych w mazurskich jeziorach w trakcie bitwy pod Tannenbergiem. Z tym potopionymi żołnierzami była to oczywista bzdura i dowód na to, jakie bajki na temat bitwy opowiadano w głębi Niemiec. Na kolejnym zdjęciu znajdują się wykonane z aluminium kajdanki kciukowe, których kilka sztuk znaleziono w okolicy. Miał to być wynalazek wymyślony na potrzeby wojny. Kajdankami tymi krępowano za kciuki jednocześnie dwie osoby. W albumie można też zobaczyć fotografię przedstawiającą karmienie rosyjskich jeńców z bitwy pod Tannenbergiem w obozie jenieckim pod Pasymiem. Jedno ze zdjęć pokazuje wystrój części biura starosty. Znajdował się w nim mazurski piec z 1844 roku z wizerunkami dzieci. W pomieszczeniu znajdowały się jeszcze meble z kuchni monachijskiej, wschodniopruskie tkaniny oraz znalezione w torfowisku poroże łosia.
ODBUDOWA PŁOZÓW
Na końcu albumu znajduje się 8 zdjęć przedstawiających odbudowę Płozów, które 21 sierpnia 1914 r. zostały przez Rosjan całkowicie zniszczone. Spalonych zostało wówczas 36 budynków mieszkalnych i 46 budynków gospodarczych. Odbudowy wsi, jeszcze w trakcie wojny, dokonali sami mieszkańcy bez projektów architektonicznych. Korzystano tylko z rad architekta powiatowego i urzędu administracji powiatowej. Początkowo można było budować tylko stajnie i stodoły. Mimo wojennych trudności, zwracano uwagę na detale. Na przykład drzwi rzeźbiono w starym stylu. Dopóki nie odbudowano domów ludzie mieszkali w budynkach gospodarczych. Efekty tamtej odbudowy, między innymi budynki z pruskiego muru, możemy w Płozach nadal oglądać. Do dzisiejszego dnia Płozy są jedną z najładniejszych wsi powiatu, mającą w swojej starszej części jednolity charakter.
WĄTEK AMERYKAŃSKI
W jaki sposób album ten trafił aż do Stanów Zjednoczonych? Okazuje się, że był on podarunkiem od szczycieńskiego starosty dla Alfreda Kuno Nipperta. A. K. Nippert urodził się 12 czerwca 1872 we Frankfurcie nad Menem. Zmarł 6 sierpnia 1956 w Asheville w Północnej Karolinie. Był sędzią Common Pleas Court of Cincinnati. Aktywnie działał w niemiecko-amerykańskiej społeczności Cincinnati. Po wybuchu I wojny światowej zajął się organizowaniem pomocy wojennej dla Niemiec i Austro-Węgier. W marcu 1916 roku został wybrany wiceprezesem oddziału Cincinnati Amerykańskiej Komisji Pomocy Wojennej dla Prus Wschodnich. Wygłaszał też pogadanki na temat spustoszenia Prus Wschodnich przez rosyjskie hordy. Zajmował się więc proniemiecką propagandą, bo niemieckie hordy wcale lepiej się od rosyjskich w trakcie tej wojny nie zachowywały. Najprawdopodobniej miał też okazję spotkać się z cesarzem Wilhelmem II. Ciekawe jak jego działalność odebrano po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej?
NIE TYLKO ZDJĘCIA
Album ten to nie tylko znajdujące się w nim fotografie. To również historia człowieka, z którego inicjatywy powstał, i który poprzez wybór fotografii i dodane do nich opisy nadał mu swój indywidualny charakter. Ten album jest też częścią historii człowieka, który go za swoją działalność otrzymał. Z całą pewnością takich albumów zostało przygotowanych i wręczonych więcej. Nie wiadomo tylko, czy się jeszcze gdzieś zachowały.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
