Wśród kilku tematów mojej kolekcji jednym z najważniejszych są albumy fotograficzne. Mam ich w zbiorach kilkadziesiąt i część już na łamach „Kurka” zaprezentowałem. Zbieram te, które są związane z powiatem szczycieńskim, Mazurami i Prusami Wschodnimi.
RODZAJE ALBUMÓW
Albumy fotograficzne to mające formę książki połączone ze sobą karty służące do przechowywania fotografii. Zazwyczaj zabezpieczają je przez zniszczeniem, ale zdarza się też, że przechowywane w nich fotografie mogą ulec uszkodzeniu. Zdjęcia może zniszczyć na przykład użyty do ich podklejenia klej. Najczęściej spotykane są albumy rodzinne i żołnierskie, albumy z podróży oraz te będące pamiątką po służbie w różnego rodzaju paramilitarnych organizacjach. Można też albumy podzielić ze względu na ich wielkość. Moim ulubionym typem są albumy z podróży. Zawierają one często różnego rodzaju dodatki, w postaci biletów czy zasuszonych roślin.
POCZĄTKI FOTOGRAFII W SZCZYTNIE
W Szczytnie fotografia pojawiła się w 1857 roku. Już wówczas wykonujący tu zdjęcia trzej fotografowie oferowali również przystosowane do ich przechowywania albumy fotograficzne, więc z całą pewnością istniały albumowe zbiory wczesnych zdjęć z wizerunkami mieszkańców Szczytna i powiatu. Obecnie najstarsze znane mi szczycieńskie fotografie pochodzą z lat 80. XIX wieku, a najstarsze albumy dopiero z okresu po 1910 roku. W latach 30. XX wieku fotografia stała się powszechna i z tego czasu istnieje bardzo dużo albumów.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ŹRÓDŁO WIEDZY O MINIONYCH CZASACH
Albumy fotograficzne zbierają kolekcjonerzy, regionaliści i muzea. Zarówno regionaliści, historycy jak i muzealnicy wykorzystują je w swojej pracy badawczej. Bez wątpienia takie albumy są ważnymi źródłami wiedzy. Coraz częściej prowadzone są jednak badania już nie w związku z pojedynczymi ciekawymi fotografiami, ale albumami traktowanymi jako całość. Zajmują się tym głównie muzea poświęcone historii fotografii.
Wspominałam już kiedyś, że na albumy czyhają też różnego rodzaju zagrożenia. Przede wszystkim są one w celu osiągnięcia wyższych zysków przez handlarzy dzielone a znajdujące się w nich fotografie sprzedawane na sztuki. Tracona jest przez to spora część związanej z tymi fotografiami wiedzy. Na szczęście są też sprzedawcy, którzy rezygnują z większego zysku i sprzedają albumy w całości. Natomiast powojenne albumy były i są czasem po śmierci ich pierwszych właścicieli zwyczajnie wyrzucane. Słyszałem o takich przypadkach nawet w związku ze znanymi szczycieńskimi postaciami. W żadnym przypadku nie powinno się takich albumów, czy nawet pojedynczych zdjęć wyrzucać. Nawet jeżeli album zawiera prywatne, rodzinne, wykonane w domu fotografie, to jest on źródłem wiedzy i można go przekazać do lokalnego muzeum lub nawet sprzedać.
DRUGIE ŻYCIE ALBUMÓW
Obserwując zagraniczne, zazwyczaj niemieckie aukcje internetowe często widzę oferty sprzedaży całych zestawów powojennych, prywatnych albumów fotograficznych, których pomimo niskiej ceny nikt nie chce kupić. To już jest masówka. Jednak nie dotyczy to biednej jeszcze do niedawna Polski. W naszym przypadku nawet albumy z lat 80. i 90. XX wieku są stosunkowo rzadkie i przez to jako źródło historyczne cenne.
Większość albumów kupuję w Niemczech, czasem w innych zachodnich krajach. Do tej pory na miejscu, w Szczytnie udało mi się nabyć tylko jeden, mocno zniszczony album. Należy pamiętać, że trafienie albumu na sprzedaż jest swojego rodzaju końcem pamięci o jego pierwotnym właścicielu. W zasadzie do sprzedaży dochodzi, gdy dana gałąź rodziny wymiera. Jest to swego rodzaju paradoks, bo albumy tworzy się przecież w celu zachowania wspomnień oraz pamięci o ich właścicielu czy bohaterze. Na szczęście albumy mogą otrzymać drugie życie, gdy trafią do zbiorów kolekcjonera czy muzeum. Sporo jednak zależy od tego, czy wcześniej znajdujące się w nich fotografie zostały odpowiednio opisane. Niestety zdarzają się takie, które są opisów zupełnie pozbawione. Mając w rękach album pochodzącego z Prus Wschodnich niemieckiego żołnierza zastanawiam się, czy kiedykolwiek przyszłoby mu do głowy, że album ten trafi do zbiorów mieszkającego w jego ojczyźnie Polaka.
JAKA BĘDZIE PRZYSZŁOŚĆ?
Warto też zastanowić się nad przyszłością albumów fotograficznych. Czy w dobie cyfrowej fotografii i zdjęć przechowywanych w telefonach komórkowych takie albumy jeszcze powstają? Co z wykonanych przez nas tysięcy fotografii pozostanie dla przyszłych pokoleń? Obawiam się, że za 100 lat zdjęcia z naszych czasów praktycznie nie będą istniały, a albumy fotograficzne będą ekstremalnie rzadkie. Raczej nie zastąpią ich fotoksiążki.
Może ktoś z Państwa posiada jakiś związany z naszym powiatem (przedwojenny lub powojenny) album fotograficzny czy zbiór zdjęć, który mógłbym opisać? Jeśli tak, to proszę o kontakt przez Facebooka, maila - lub telefonicznie - o numer proszę pytać w redakcji.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
