Doktor Dominik Górski, zastępca dyrektora szczycieńskiego szpitala, w dosadnych słowach wyraził się o osobach unikających szczepień. Zrobił to w prywatnej korespondencji ze znajomą, która upubliczniła jej treść na antyszczepionkowym profilu. Na lekarza wylała się fala hejtu.

Antyszczepionkowcy znaleźli haka na doktora
Doktor Dominik Górski: - Coś we mnie pękło i tak napisałem

WYCIEK KORESPONDENCJI

W poniedziałek do naszej redakcji wpłynął anonim, do którego autor załączył treść prywatnej korespondencji pomiędzy zastępcą dyrektora szpitala w Szczytnie, doktorem Dominikiem Górskim a inną osobą. Lekarz w dosadny, a momentami wulgarny sposób odnosi się w niej do osób unikających szczepień. Okazuje się, że wiadomości zostały upublicznione również na jednym z profilów na popularnym portalu społecznościowym. Z treści zamieszczanych na nim postów można wysnuć wniosek, że jest on prowadzony przez antyszczepionkowców. Na Dominika Górskiego wylała się tam fala hejtu.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zbulwersowany jego słownictwem jest autor anonimu przysłanego do naszej redakcji. Uważam, że osoba na takim stanowisku publicznym powinna zdecydowanie się pohamować. Być może Państwa publikacje w tej sprawie ujawnią drugą stronę doktora Górskiego - czytamy w anonimie. Dopiero po naszym pytaniu o pochodzenie korespondencji wskazuje na jej prywatne źródło.

TRAFIŁA NA MÓJ GORSZY DZIEŃ

O ustosunkowanie się do sprawy poprosiliśmy doktora Górskiego. Potwierdza, że są to jego prywatne wiadomości wysyłane do znajomej. - Ta osoba od początku pandemii negowała obowiązek noszenia maseczek, sens szczepień i paszportów covidowych – mówi doktor. - Akurat trafiła na mój gorszy dzień, kiedy byłem po dyżurze w szpitalu tymczasowym, gdzie umierało kilka osób, coraz młodszych w porównaniu z poprzednimi falami – opowiada o kulisach powstania korespondencji. - Coś we mnie pękło i tak napisałem – przyznaje, dodając, że każdy, kto go zna wie, że w nieoficjalnych rozmowach potrafi użyć dosadnego języka. Przekonuje, że chciał w ten sposób nakłonić znajomą do zaszczepienia.

O ujawnieniu swojej prywatnej korespondencji poinformował prawnika. Do znajomej, która się tego dopuściła, zamierza skierować pismo przedprocesowe, w którym domaga się zaprzestania tego typu działań. - Sytuacja jest jednak złożona, bo ta kobieta niedawno straciła bliską osobę, a przyczynę jej śmierci wiąże z odczynem poszczepiennym – tłumaczy Dominik Goski, mając nadzieję, że sprawa w mediach społecznościowych szybko ucichnie. W związku z komentarzami pojawiającymi się w internecie złożył jednak zawiadomienie na policji.

Czy w związku z ujawnieniem korespondencji dyrektor szpitala Beata Kostrzewa wezwała go „na dywanik”? - Pani dyrektor nie była jednak zadowolona ze słów, których użyłem. Cóż, moje nakłanianie do szczepień wyszło bardzo niefortunnie – przyznaje zastępca dyrektora.

Tłumaczy, że lekarze nakłaniający do szczepień nieustannie spotykają się z falą hejtu. - Najbardziej przykre jest to, że antyszczepionkowcy wpływają na inne osoby – mówi Dominik Górski, przywołując przykład pacjentki chorującej na płuca. Choć była w grupie ryzyka, to posłuchała córek, które odradzały jej szczepienie. W efekcie bardzo ciężko przeszła covid, cudem unikając śmierci.

(ew){/akeebasubs}