Kilka dni temu otrzymaliśmy ciekawą korespondencję on naszej Czytelniczki Ireny Machlewskiej, która niedawno powróciła do kraju i od dwóch miesięcy jest mieszkanką Kamionka.

Apel o tablice Jak pisze, bardzo podoba się jej ścieżka biegnąca wokół dużego jeziora.
Spaceruje się po niej doskonale, a przy okazji można jeszcze skorzystać z siłowni, którą postawiono na wysokiej skarpie, skąd rozciągają się wspaniałe widoki.
Jest jednak jedno „ale”. Pani Irena nie zauważyła nad jeziorem ani jednej tablicy informacyjnej, takiej jakie można spotkać na terenie miasta  pod ważniejszymi i zabytkowymi obiektami. Chciałaby, aby na postulowanych przyścieżkowych tablicach wymienione były takie dane jak nazwa jeziora, jego powierzchnia i głębokość. Przydałyby się też jakieś ciekawostki związane z akwenem. Trochę historii, archiwalne zdjęcia oraz informacja jaka fauna i flora bytuje wokół akwenu, a także kiedy zbudowano ścieżkę i jaka jest jej długość.

INFORMACJE NA WŁASNĄ RĘKĘ

Rzeczywiście informacyjne tablice przydałyby się na ścieżce. Niestety, na razie ich nie ma, więc chcąc się czegoś dowiedzieć o naszym jeziorze zwanym Jeziorem Domowym Dużym, poszperaliśmy nieco w  internecie. Na stronie mojemazury.pl można przeczytać, że zajmuje ono powierzchnię 62,1 ha, jego głębokość maksymalna wynosi 5,4 m, a średnia 2,8 m. Ma 2 050 m długości, w najszerszym miejscu - 450 m i jest to typ jeziora linowo-szczupakowego. Jednak w wodzie dominuje płoć, leszcz i okoń. Szczupak, lin czy karaś stanowią populacje malejące. Niestety, informacji o długości ścieżki jest dość ogólnikowa  -  ponad 5 km.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

PLAŻA POD PALMAMI

Poszukując w internecie  informacji o naszych miejskich jeziorach natrafiliśmy m. in. na stronę plazujemy.pl. Opisane na niej są nie tylko jeziora i plaże polskie, ale także z całego świata. Jest tam  wymienione Jezioro Domowe Duże w Szczytnie i kąpielisko, które symbolizuje ma zdjęciu satelitarnym piktogram z palmą.  Obok figuruje napis: nie mamy jeszcze żadnego zdjęcia tej plaży. Jeśli posiadasz jakieś, to z chęcią je pokażemy.  Wydaje się, że pracownicy ratusza odpowiedzialni za promocję miasta powinni przeglądać tego typu strony i wysyłać na nie zdjęcia oraz krótkie informacje, zwłaszcza, że nic to nie kosztuje.

PRZYJEMNE ZASKOCZENIE

Zwykle w rubryce przedstawiamy raczej skargi i utyskiwania naszych Czytelników na różne    bulwersujące tematy, a tymczasem mamy  już druga z rzędu pochwałę. Tym razem dotyczy ona administratora budynku nr 7 stojącego przy ul. Lipperta, czyli Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie”. Mieszkańcy bloku zwrócili się do niej z prośbą o urządzenie klombu pod ich budynkiem w niezagospodarowanym dotąd kąciku pod zaniedbanym murem, okalającym posesję od strony ul. 3 Maja. I co? Otóż działania spółdzielni przerosły oczekiwania mieszkańców. Pod blokiem pojawił się bowiem minikącik wypoczynkowy z ławkami, otoczony brukowanymi alejkami przy których nasadzono nowe  rośliny, no i pomalowano zniszczoną ścianę wspomnianego murku. - Teraz mamy gdzie wypoczywać – cieszą się szczególnie panie, podkreślając, że jest to cenne, bo mieszka tu sporo starszych osób. Teraz będą one chętnie przesiadywały na powietrzu.

WSPÓŁPRACA

Mieszkańcy, skoro spółdzielnia nasadziła nowe rośliny i wysiała trawę, włączyli się do także do działań. Pan Ryszard Dąbrowski i pani Ola podlewają nowo powstałe rabaty, bo i spółdzielnia zakupiła wąż ogrodniczy na potrzeby bloku nr 7 i udostępniła specjalne nieolicznikowane ujęcie wody.   Na zdjęciu wschodzącą trawę podlewa Ryszard Dąbrowski.

ZAMIAST BRZYDKICH KONTENERÓW

Od strony ul. Warszawskiej zaraz za blokiem nr 7 powstaje nowy placyk, coś w rodzaju kącika czystości. Zamiast, co tu ukrywać, szpetnego kontenera na odpadki niesegregowane staną tu mniejsze, estetyczne pojemniki plastikowe.  Roboty, jak widać na zdjęciu, są już zaawansowane. Dodajmy jeszcze, że powstanie też tutaj coś na kształt altanki, która dodatkowo osłoni wspomniane pojemniki ma śmieci.

4 LATA BEZ ODPOWIEDZI

Jak wiadomo przy ul. Chrobrego stoi budynek, w którym mieści się m. in. bank. W imieniu administratora posesją zarządza  Stanisław Dziedziela. Mówi nam, że przy budynku rosną wielkie kasztany, które mają dużo uschniętych konarów, co ilustruje zdjęcie. Suche gałęzie stanowią zagrożenie tak dla pieszych, jak i przejeżdżających ruchliwą ulicą samochodów. W związku z tym cztery lata temu pan Stanisław zwracał się z pismem do Urzędu Miejskiego z prośbą o zezwolenie na ścięcie konarów. Niestety, nie doczekał się odpowiedzi, więc kolejną korespondencję wystosował w marcu tego roku i... również nie było jakiejkolwiek reakcji. Dlatego zbulwersowany takim traktowaniem zwrócił się o pomoc do „Kurka”.  Dodajmy jeszcze, że przy ulicy Chrobrego drzew z uschniętymi konarami widać dużo więcej. Z nimi też należałoby zrobić porządek. I jeszcze jedno – w głębi załączonego zdjęcia daje się zauważyć mocno pochylony kasztan, który oby się nie przewrócił i nikomu nie wyrządził krzywdy.

DŻENTELMEŃSKI SPOSÓB

Niedawno pisaliśmy o niefrasobliwym parkowaniu aut przy ul. 3 Maja, gdzie samochody zatarasowały chodnik i piesi musieli je obchodzić, schodząc na jezdnię. Tym razem zaobserwowaliśmy podobną scenkę na ul. Narońskiego. Tam pod byłą siedzibą banku PKO  na małym placu parkingowym jeden z kierowców postawił swój pojazd tak, że zatarasował wyjazd  innym. Cóż, każdemu może się zdarzyć, że nie znajdzie wyjścia i na krótko musi zaparkować auto  tak, że zablokuje wyjazd innym. Wtedy albo posługując się gotowym elementem, albo wykonanym  własnoręcznie robimy coś takiego, co pokazuje fotografia. Po prostu umieszczamy swój numer telefonu za szybą auta.{/akeebasubs}