Wśród członków komisji rewizyjnej Rady Miejskiej wybuchł ostry spór. Poszło o kontrolę w Miejskim Ośrodku Sportu, a w szczególności o ustalenia zawarte w protokole pokontrolnym. Złożenia pod nim podpisu odmówiła radna Wanda Napiwodzka, zarzucając swoim kolegom z ugrupowania „Razem dla Mieszkańców” naruszenie zasady obiektywizmu.
ZA MAŁO PRACOWNIKÓW, ZA NISKIE PŁACE
Trwający od początku bieżącej kadencji samorządu konflikt burmistrz Szczytna Danuty Górskiej z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu Krzysztofem Mańkowskim zatacza coraz szersze kręgi. Animozje pomiędzy dwojgiem samorządowców przenoszą się już nawet na forum Rady Miejskiej. Przypomnijmy, że w skład Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców, któremu przewodniczy Mańkowski, wchodzi trzech radnych. Ostatnio punktem zapalnym stała się kontrola komisji rewizyjnej w MOS-ie przeprowadzona w pierwszej połowie marca.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NARUSZLI ZASADĘ OBIEKTYWIZMU?
Protokół z kontroli wywołał prawdziwą burzę wśród członków komisji rewizyjnej. Złożenia pod nim podpisu odmówiła jej przewodnicząca Wanda Napiwodzka. W uzasadnieniu podała m.in., że jego treść nie została uzgodniona przez cały zespół kontrolujący i zawiera on nacechowane emocjonalnie opisy. Swoim kolegom z ugrupowania „Razem dla Mieszkańców” zarzuciła też naruszenie zasady obiektywizmu. Jak wyjaśniała podczas posiedzenia komisji, chodzi o radnego Gregorczyka, którego żona pracuje w MOS-ie. Zdaniem Napiwodzkiej powinien on wyłączyć się z prac zespołu kontrolującego. – Wszyscy panowie, którzy podpisali się pod protokołem, są związani z ugrupowaniem pana Mańkowskiego – zauważała radna, dając do zrozumienia, że mogło to mieć wpływ na ich ocenę. Jej słowa poirytowały Roberta Siudaka. – Na pani miejscu byłbym bardzo ostrożny i delikatny w stawianiu takich tez – przestrzegał, przypominając, że kiedy w ubiegłym roku komisja badała skargę dotyczącą nieruchomości dzierżawionej od miasta przez męża Napiwodzkiej, ta wyłączyła się z jej rozpatrywania dopiero po publikacji w „Kurku”. Oburzyła go również sugestia, że na decyzje radnych mogły wpłynąć koneksje polityczne. – Jestem radnym niezależnym i nikt nie może mieć na mnie wpływu, bez względu na to, z kim jestem powiązany politycznie – przekonywał Siudak. – Równie dobrze mógłbym państwu zarzucić, że bronicie pani burmistrz, bo jesteście z nią związani – odbijał piłeczkę w kierunku radnych z ugrupowania „Z Górską dla Szczytna” i PSL-u. Przeciw mieszaniu do sprawy bliskiej mu osoby protestował radny Gregorczyk. jak mówił, dla nikogo nie jest tajemnicą, że jego żona pracuje w MOS-ie i dziwił się, że przed przeprowadzeniem kontroli nikt nie zgłaszał do tego zastrzeżeń.
SPÓR O KOSZTY
Kontrowersje wywołała również sprawa kosztów utrzymania MOS-u. Według Napiwodzkiej, w protokole podano niezgodne z prawdą informacje, bo rzeczywistą kwotę 1,1 mln zł niezasadnie pomniejszono o środki wypracowane przez jednostkę. Rację radnej przyznała skarbnik Alina Gajkowska. Jak wyjaśniała, pieniądze te nie są dochodem MOS-u, lecz miasta i trafiają do budżetu. – Nie można od kosztów, które na jednostkę przeznacza miasto, odjąć kwoty przez nią wypracowanej na majątku miejskim – uzasadniała skarbnik. W tej sytuacji Siudak wyraził gotowość wycofania się z budzącego kontrowersje zapisu w protokole, ale na to nie zgodziła się Napiwodzka.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
