Wśród członków komisji rewizyjnej Rady Miejskiej wybuchł ostry spór. Poszło o kontrolę w Miejskim Ośrodku Sportu, a w szczególności o ustalenia zawarte w protokole pokontrolnym. Złożenia pod nim podpisu odmówiła radna Wanda Napiwodzka, zarzucając swoim kolegom z ugrupowania „Razem dla Mieszkańców” naruszenie zasady obiektywizmu.

Awantura o kontrolę w MOS-ie
Jako brak obiektywizmu radnych z ugrupowania „Razem dla Mieszkańców” Wanda Napiwodzka podała m.in. to, że żona jednego z nich, Piotra Gregorczyka (z prawej) pracuje w MOS-ie. Robert Siudak przestrzega ją, aby ostrożniej formułowała sądy, bo w sprawie dotyczącej jej męża sama nie miała skrupułów

ZA MAŁO PRACOWNIKÓW, ZA NISKIE PŁACE

Trwający od początku bieżącej kadencji samorządu konflikt burmistrz Szczytna Danuty Górskiej z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu Krzysztofem Mańkowskim zatacza coraz szersze kręgi. Animozje pomiędzy dwojgiem samorządowców przenoszą się już nawet na forum Rady Miejskiej. Przypomnijmy, że w skład Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców, któremu przewodniczy Mańkowski, wchodzi trzech radnych. Ostatnio punktem zapalnym stała się kontrola komisji rewizyjnej w MOS-ie przeprowadzona w pierwszej połowie marca.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W zespole kontrolującym, któremu przewodniczył radny Robert Siudak, znaleźli się jeszcze: Wanda Napiwodzka, Piotr Gregorczyk, Paweł Malec oraz Sławomir Staszak. Ten ostatni, z powodu choroby, był jednak podczas kontroli nieobecny. Radni skupili się na zagadnieniach związanych z polityką finansową i kadrową jednostki w latach 2014 –2016. W protokole pokontrolnym zwrócono uwagę m.in. na niewystarczające zatrudnienie w ośrodku sportu w stosunku do liczby obiektów, którymi administruje. To sprawia, że samo ułożenie grafiku zgodnego z zasadami Kodeksu pracy „jest bardzo trudne, czasami wręcz niemożliwe”. Kontrolujący zwracają też uwagę, że w okresie objętym ich działaniami, podwyżki dla pracowników były związane jedynie z podniesieniem płacy minimalnej. W budżecie nie ma środków na zmotywowanie pracowników poprzez zwiększenie premii czy nagrody rocznej – czytamy w protokole. Podwyżki nie otrzymał również dyrektor Krzysztof Mańkowski, co w ocenie kontrolujących „jest zastanawiające i jednocześnie niepokojące”. Według nich, rzeczywiste koszty utrzymania MOS-u kształtują się na poziomie nie 1,1 mln zł rocznie, jak twierdzą władze miasta, lecz ok. 730 tys. zł, bo jednostka wypracowuje znaczące środki w ramach m.in. wynajmu obiektów czy sprzedaży karnetów.

NARUSZLI ZASADĘ OBIEKTYWIZMU?

Protokół z kontroli wywołał prawdziwą burzę wśród członków komisji rewizyjnej. Złożenia pod nim podpisu odmówiła jej przewodnicząca Wanda Napiwodzka. W uzasadnieniu podała m.in., że jego treść nie została uzgodniona przez cały zespół kontrolujący i zawiera on nacechowane emocjonalnie opisy. Swoim kolegom z ugrupowania „Razem dla Mieszkańców” zarzuciła też naruszenie zasady obiektywizmu. Jak wyjaśniała podczas posiedzenia komisji, chodzi o radnego Gregorczyka, którego żona pracuje w MOS-ie. Zdaniem Napiwodzkiej powinien on wyłączyć się z prac zespołu kontrolującego. – Wszyscy panowie, którzy podpisali się pod protokołem, są związani z ugrupowaniem pana Mańkowskiego – zauważała radna, dając do zrozumienia, że mogło to mieć wpływ na ich ocenę. Jej słowa poirytowały Roberta Siudaka. – Na pani miejscu byłbym bardzo ostrożny i delikatny w stawianiu takich tez – przestrzegał, przypominając, że kiedy w ubiegłym roku komisja badała skargę dotyczącą nieruchomości dzierżawionej od miasta przez męża Napiwodzkiej, ta wyłączyła się z jej rozpatrywania dopiero po publikacji w „Kurku”. Oburzyła go również sugestia, że na decyzje radnych mogły wpłynąć koneksje polityczne. – Jestem radnym niezależnym i nikt nie może mieć na mnie wpływu, bez względu na to, z kim jestem powiązany politycznie – przekonywał Siudak. – Równie dobrze mógłbym państwu zarzucić, że bronicie pani burmistrz, bo jesteście z nią związani – odbijał piłeczkę w kierunku radnych z ugrupowania „Z Górską dla Szczytna” i PSL-u. Przeciw mieszaniu do sprawy bliskiej mu osoby protestował radny Gregorczyk. jak mówił, dla nikogo nie jest tajemnicą, że jego żona pracuje w MOS-ie i dziwił się, że przed przeprowadzeniem kontroli nikt nie zgłaszał do tego zastrzeżeń.

SPÓR O KOSZTY

Kontrowersje wywołała również sprawa kosztów utrzymania MOS-u. Według Napiwodzkiej, w protokole podano niezgodne z prawdą informacje, bo rzeczywistą kwotę 1,1 mln zł niezasadnie pomniejszono o środki wypracowane przez jednostkę. Rację radnej przyznała skarbnik Alina Gajkowska. Jak wyjaśniała, pieniądze te nie są dochodem MOS-u, lecz miasta i trafiają do budżetu. – Nie można od kosztów, które na jednostkę przeznacza miasto, odjąć kwoty przez nią wypracowanej na majątku miejskim – uzasadniała skarbnik. W tej sytuacji Siudak wyraził gotowość wycofania się z budzącego kontrowersje zapisu w protokole, ale na to nie zgodziła się Napiwodzka.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}