Nakręcony w Szczytnie odcinek polsatowskiego programu „Nasz nowy dom” wywołał prawdziwą burzę w ogólnopolskich mediach. Miasto i jego mieszkańcy przedstawiani są w bardzo negatywnym świetle.

Awantura o
Prowadząca program Katarzyna Dowbor była zaskoczona nieprzychylnymi reakcjami, z jakimi spotkała się mieszkanka Szczytna

ZAWISTNICY ZMĄCILI RADOŚĆ

Prowincjonalizm, prymitywizm, zaściankowość, kołtuństwo i zawiść – takie cechy mieszkańcom Szczytna przypisują autorzy licznych wpisów na ogólnopolskich forach internetowych. O mieście zrobiło się głośno, i to w negatywnym kontekście, na portalach społecznościowych, w prasie oraz w radiu. Wszystko to po ubiegłotygodniowej emisji programu „Nasz nowy dom” w telewizji Polsat.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Bohaterką najnowszego odcinka była mieszkanka Szczytna, pani Lidia, samotna matka wychowująca dwie nastoletnie córki. Kilka miesięcy temu zgłosiła się do programu, chcąc poprawić swoje warunki mieszkaniowe. Kobieta wraz z dziećmi zamieszkuje ciasny lokal o powierzchni 28 m2. Jego stan techniczny od lat był fatalny, a doraźne naprawy tylko na krótko przynosiły efekt. W sierpniu, ku zaskoczeniu pani Lidii, na jej posesji pojawiła się ekipa telewizyjna wraz z prowadzącą show Katarzyną Dowbor. Mieszkanie zostało w ciągu kilku dni zmienione nie do poznania. Wydawać by się mogło, że los uśmiechnął się wreszcie do kobiety i jej córek. Radość z remontu trwała jednak krótko, bo zaraz dali o sobie znać zawistnicy. Na podwórko pani Lidii zaczęli wrzucać butelki po napojach, a odnowioną ścianę domu ktoś oblał niebieską farbą. - Nigdy nie przypuszczałem, że dobro, które nas spotkało, może być odbierane z taką wrogością – mówiła „Kurkowi” krótko po wizycie ekipy telewizyjnej pani Lidia.

NIKT NIE CHCIAŁ POMÓC

W programie Katarzyna Dowbor ujawniła, że sąsiedzi, którzy w innych odcinkach chętnie zgłaszali się do pomocy, tym razem nie chcieli wziąć udziału pracach porządkowych po zakończonym remoncie. Prowadząca program, w rozmowie z portalem Na Temat, nie kryła zaskoczenia tą sytuacją, podkreślając, że to, z czym zetknęła się w Szczytnie, to niechlubny wyjątek. - Jak zwykle podpytywaliśmy, czy nie znalazłby się ktoś do pomocy przy pracach porządkowych. Okazało się, że z kimkolwiek byśmy nie rozmawiali, to usłyszeliśmy: nie – relacjonowała Dowbor, zbulwersowana także informacją o oblaniu farbą odnowionej ściany domu pani Lidii.

Chcieliśmy zapytać o komentarz samą bohaterkę programu, ale ta odmówiła. - Mam już dość tego szumu, chcę mieć wreszcie spokój – tłumaczy kobieta.

(ew){/akeebasubs}