Przez blisko dwa dni do mieszkań w Małszewku nie docierała woda. Awaria, która do tego doprowadziła, została usunięta, ale niektórzy mają żal do służb gminnych, że zbyt późno przystąpiły do działań.
Od czwartkowego poranka do domów w Małszewku przestała docierać woda. Zaskoczeni mieszkańcy musieli jakoś sobie z tym radzić, licząc, że sytuacja ta nie potrwa długo. Niestety, stało się inaczej, z czym trudno się pogodzić Anecie Nojman z Olsztyna, która akurat w tym czasie przebywała u swojej mamy. - Awaria zawsze się może zdarzyć, ale służby gminne powinny niezwłocznie dostarczyć ludziom wodę w pojemnikach. Tym bardziej, że w tych dniach panowały upały, a do najbliższego sklepu jest 5 km – mówi zbulwersowana kobieta.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Prezes Kazimierz Skonieczny zaprzecza, aby lekceważąco podszedł do sprawy. Przyznaje natomiast, że poradził rozmówczyni, aby sprawdziła sitka. Z sytuacją, gdy były one zanieczyszczone, jego pracownicy spotkali się niedawno w jednym z gospodarstw w Targowie, które także zaalarmowało go o braku wody.
Dlaczego przestała ona docierać do mieszkańców Małszewka? - Przyczyną było urwanie się jednej z zasuw wodnych na ulicy Pasymskiej w Dźwierzutach. To pierwszy taki przypadek, z którym mieliśmy do czynienia do tej pory – informuje prezes. Zapewnia, że woda została dostarczona do Małszewka trzema beczkowozami, każdy o pojemności 1200 l w czwartek po godz. 15.
Dlaczego tak późno? - Bo wcześniej musieliśmy uporać się z awarią energetyczną – odpowiada. To nie przekonuje Anety Nojman: - Służby gminne w sytuacji takich awarii powinny działać natychmiast. Muszą też mieć na uwadze ludzi starszych i schorowanych, dla których targanie wiader z wodą z beczkowozów może być trudne do wykonania.
Jak informuje prezes Skonieczny, awaria została usunięta w piątek w godzinach popołudniowych.
(o){/akeebasubs}
