Są w naszym mieście ulice, których nazwy są odpowiednie do ich natury, czy kierunku.
Na przykład ul. Krzywa jest rzeczywiście taka, a Podgórna wiedzie właśnie pod górkę, czy ul. Pasymska, która biegnie w kierunku tego miasta. Jeśli jednak chodzi o ul. Sportową, to ma ona mały związek ze sportem, chyba że weźmiemy pod uwagę to, że można nią iść na skróty do hali Wagnera, jakby nie było obiektu sportowego. Nią spieszy też sporo uczniów do Gimnazjum nr 2 i ZS nr 3, w którym jak wiemy mieści się gimnazjum sportowe. Właśnie o młodzież chodzi, bo jedna z naszych Czytelniczek, pani Małgorzata zwraca nam uwagę na to, że przy tej ulicy panuje niesłychany bałagan i jaki to przykład dla młodych ludzi spieszących do placówek edukacyjnych.
Cóż, rzeczywiście najbliższe przyległości tego skrótu roją się od nieczystości. Warto dodać, że dawniej było jeszcze gorzej, bo śmieciowisko zaczynało się od terenu pokazanego na fotografii. Kilka lat temu miejscowi przedstawiciele małego biznesu własnym sumptem urządzili tu plac parkingowy, no i teraz nikt już nie wysypuje na nim odpadków – jakoś nie uchodzi.
Niestety zaraz za nim, tak po lewej, jak i prawej stronie ulicy śmieci aż się piętrzą, zalegając warstwami – jedna na drugiej.
BUNKIER BEZDOMNEGO?

Zaraz za opisywanym parkingiem stała, dopóki się nie rozsypała po pożarze, ostatnia kuźnia w mieście. Na jej gruzach oczywiście leżą różne brudy, ale darujmy sobie ich zdjęcie, bo tuż za nimi widać jakąś tajemniczą budowlę wyglądającą jak bunkier.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Od strony ulicy obiekt nie jest jednak ciekawy, ale z odwrotnej, od Małej Bieli, użytku jak głosi jego nazwa ekologicznego, budowla wygląda bardziej interesująco. Widać bowiem coś jakby wejście, ale bardzo niskie.
Z kolei przedpole tego bunkra to istne pobojowisko. Sprawia wrażenie jakby rzeczywiście przeszedł tu front i toczyły się bardzo zacięte walki. Leżą tu najrozmaitsze odpadki oraz resztki piankowych materacy i poszarpane strzępy odzieży. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa wyciągnąć z tego wniosek, że ów bunkier-niebunkier był siedliskiem jakiegoś bezdomnego. Niestety, bałagan
jaki zapanował wewnątrz i na zewnątrz, zmusił go do opuszczenia tego obiektu.No i tak wygląda najbliższe sąsiedztwo, weźmy to w cudzysłów, „użytku ekologicznego”, czyli Małej Bieli. Kiedyś, nie tak dawno temu, m. in. z okazji Dnia Ziemi nad wodne oczka ruszały ekipy sprzątające, które tworzyli urzędnicy z ratusza (starostwo i UM), ale ostatnio te inicjatywy jakoś zamarły. Co ciekawe, w 2009 i 2010 r. Małą Biel sprzątali... aresztanci. Pisaliśmy wówczas, że wykazali się oni dużym zaangażowaniem w wykonywaną pracę i widać było, że sprzątanie tego zakątka sprawiało im niemałą przyjemność. Po zakończeniu prac skazani w komplecie powrócili do aresztu. Nikt nie salwował się ucieczką.
GDZIE TA ŁAWECZKA?

Podróżni korzystający z połączeń oferowanych przez małych lokalnych przewoźników skarżą się na brak wiaty i ławki na nowym przystanku. Miasto obiecywało przynajmniej coś do siedzenia, a tymczasem mija już pierwsza dekada kwietnia i nic takiego się nie pojawiło. W minionym tygodniu nieco padało, no i nie było gdzie się skryć przed deszczem. Akurat podczas najintensywniejszych opadów nie zauważyliśmy wielu podróżnych (były to godziny poza szczytem), ale nie znaczy to, że zawsze tak będzie, bo przecież aura na Mazurach bywa bardzo kapryśna.
Dwoje pasażerów, wyczekując na środek lokomocji, schroniło się pod parasolem. Akurat mieli przy sobie ów sprzęt. Nieco później, gdy zbliżały się godziny szczytu, pojawiło się na przystanku więcej podróżników. Jak widać na zdjęciu, jeden z młodych mężczyzn usadowił się na murku oporowym, dzięki czemu przynajmniej siedzi. Może niezbyt wygodnie, ale zawsze to lepiej niż stać. Poza tym warto jeszcze wspomnieć o dodatkowym mankamencie. W odróżnieniu od starego miejsca, tutaj samochody jeżdżą z dużą prędkością i gdy pada, ochlapują osoby zgromadzone na przystanku.
LEKKI BAŁAGAN
Jak mówi nam jeden z młodych podróżnych oczekujących na bus jadący w kierunku Olsztyna, w związku z przenosinami przystanku powstało małe zamieszanie. Nie wszyscy przewoźnicy przenieśli się w nowe miejsce. Jeden z nich odjeżdża z dworca BUS-KOM-u, inny ma przystanek pod dworcem PKP. Naszemu rozmówcy trochę zajęło czasu, nim się w tym wszystkim zorientował – parę busów mu uciekło. Teraz jednak może pomocą służyć innym – tłumaczy im gdzie oczekują na pasażerów poszczególne busy i jakich linii. Dodajmy jeszcze, że przystanek przy dworcu PKP został opatrzony wielką i solidną metalową tablicą (biały otok na zdjęciu).
"SKARB" SPOD TAPETY
Jeden z naszych Czytelników przyniósł nam do redakcji starą, pożółkłą gazetę. Opowiada nam, że kiedy w zeszłym tygodniu zrywał wiekowe tapety, w pewnym momencie wypadł spod nich zwitek papieru. Była to stara gazeta wielokrotnie złożona, jakby skrywała coś w środku. Od razu naszemu Czytelnikowi podniosło się ciśnienie, bo a nuż w środku kryje się jakiś skarb? Może złote obrączki lub monety? Niestety, nic z tego. Po rozłożeniu okazało się, że w środku nic nie ma. Ów zwitek po prostu wypełniał lokalne zagłębienie w ścianie. Cóż, skoro skarbu nie ma, to może sama gazeta ze względu na swój wiek przedstawia jakąś kolekcjonerską wartość? Egzemplarz zatytułowany „Wolność” nosi datę wydania - 30 maja 1951 r., liczy więc 65 lat! Przeglądając go zauważamy, że w głównej mierze poświęcony został wspaniałym osiągnięciom ZSRR, nie tylko w sferze zaprowadzania pokoju, ale i kultury. Że najlepszy w świecie jest Teatr Wielki w Moskwie, owoc przodującej kultury sowieckiej. Jak wiadomo, w owych czasach w krajach socjalistycznych wszystko było przodujące, ale tylko w gazetach i innych mediach. Rzeczywistość, niestety, wyglądała zupełnie inaczej. Po szperaniu w internecie dowiadujemy się, że jest to „cywilna” kontynuacja sowieckiej wojskowej i propagandowej gazety frontowej dla ludności polskiej. Do końca II wojny światowej drukowana była w ZSRR, a później w Legnicy. Jak podaje „NUKAT”, katalog polskich zbiorów naukowych, jej egzemplarze są do wypożyczenia m. in. w bibliotece Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Wśród kolekcjonerów nie jest niestety ceniona. Na allegro egzemplarze „Wolności” z 1951 r. w dobrym stanie wystawiane są w cenie od 9 do 19 zł, ale chętnych na ich kupno brak.{/akeebasubs}
