Mój poprzedni felieton poświęciłem herbacie. Przy tej okazji wymieniłem kilka terminów z więziennej grypsery, związanych z owym popularnym napojem.
Efekt nieco mnie zaskoczył. Kilku bliżej zaprzyjaźnionych czytelników zatelefonowało do mnie z żartobliwy pytaniem, skąd znam gwarę spod celi. Czy może mam za sobą jakąś ciekawą odsiadkę? Odpowiadam zatem, że nie. Natomiast miałem szczęście do interesujących informatorów. Pierwszym był mój kolega z podwórka, rówieśnik, Sławek Petelicki. Późniejszy generał Gromu. Sławek studiował prawo. Swoją pracę magisterską zatytułował „Sposoby nielegalnego porozumiewania się osadzonych”. Aby dobrze poznać temat, dał się chłopak zamknąć na tydzień w warszawskim więzieniu. Egzemplarz powstałej tam pracy otrzymałem w prezencie. Wraz z załącznikiem, w którym Sławek zebrał teksty więziennych piosenek.
Wiele lat później, już jako artysta plastyk, chałturzyłem przy malowaniu reklam ściennych. Na wielopiętrowych budynkach. W tamtych latach robiło się to ręcznie, biegając po prymitywnych rusztowaniach. Koniecznie trzeba było mieć pomocnika. Fizycznego. Kazik, czyli mój wspólnik, i ja dobraliśmy sobie młodego, kazikowego sąsiada, który właśnie wyszedł z kilkuletniej odsiadki. Chłopak był robotny i uczynny, a jego dwie kropki wytatuowane przy oku budziły, pośród robotniczej gawiedzi, szacunek i postrach. Miał pseudonim Docent. Ten to nam dopiero naopowiadał o więziennych zwyczajach! Opisując moje kolejne źródła wiedzy dodam, że w studenckich, kabaretowych latach miałem w swoim piosenkarskim repertuarze wszystkie warszawskie piosenki Stanisława Grzesiuka. A w tych piosenkach kilkakrotnie Grzesiuk wymienia konkretne postacie z przedwojennego świata przestępczego. Niemal każdy z nas pamięta tekst o Felku Zdankiewiczu. Rzeczywiście żył taki złodziej i morderca, nazywany krwawym Felusiem. Czterdzieści lat przesiedział w więzieniach. Tamże spisywał swój pamiętnik. Pozostawił po sobie 36 zapisanych kajetów. Zmarł w roku 1932 w przytułku dla starców. Po jego śmierci, w roku 1933 wydano książkę „Feliks Zdankiewicz król złodziei warszawskich”. Jej autor Herman Czerwiński oparł swój tekst o rękopis Zdankiewicza. W innej piosence Grzesiuk śpiewał: „raz Czabak z rana, w więziennej celi...”. Czabak to nazwisko słynnego, lwowskiego bandyty. Z pochodzenia Cygana (dzisiaj byłby Romem). Powieszono go w roku 1909. Z kolei w piosence „Rum Helka” Stanisław Grzesiuk tak opisywał zaproszenie Helki na złodziejski bal: Tasiemce powiedzieli, że Helka jest klawa, że z Helką jest zabawa, więc tata zgodził się. No właśnie. Tata Tasiemka. To postać słynna, zasługująca na szerszy opis.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tata Tasiemka, czyli Łukasz Siemiątkowski, jako bardzo młody, ideowy chłopak działał w Organizacji Bojowej PPS. Był aktywnym członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej, a w akcjach bojowych wyróżniał się odwagą. Kiedy w roku 1928 nastąpił rozłam partii, Tata Tasiemka zapomniał o swojej ideowości i założył 14-osobowy gang terroryzujący kupców największego, warszawskiego targowiska, Kiercelaka. Aresztowano go i osadzono w roku 1932. Dostał trzy lata, ale już po dwóch został zwolniony ze względu na dawne zasługi. Kiedy wybuchła wojna, Tasiemka znów walczył z bronią w ręku. Tym razem w polskich oddziałach podziemnych. Aresztowany przez Gestapo zakończył życie w obozie koncentracyjnym na Majdanku. W roku 1944. Czyli bohater i bandyta. Coś jakby pierwowzór życiorysów żołnierzy wyklętych.
Rozpisałem się na temat przedwojennego świata przestępczego, zamiast popisywać się znajomością kminy (dawna nazwa dzisiejszej grypsery). Ale może to i dobrze, ponieważ nasza wiedza o tamtym światku nie jest zbyt duża. Przeciętny Polak więcej wie na temat Ala Capone, albo Lucky Luciano, niż o rodzimych gangsterach. Znam jeszcze kilka podobnych życiorysów, ale z braku miejsca przypomnę tylko Ślepego Maksa z Łodzi. Z pochodzenia Żyda. Króla Bałut i tamtejszej dintojry. Jako dzieciak zastrzelił stójkowego, który pałą zakatował jego ojca. Tenże stójkowy zdążył jeszcze wybić małemu oko i stąd późniejszy, gangsterski przydomek. Maks wyrósł na wielkiego i silnego chłopa. Wkrótce podporządkował sobie cały świat przestępczy północnej Łodzi. Niczym Benia Krzyk, który według isaaka Babla, rządził Odessą.
Czas skończyć kryminalną balladę. Na dzisiaj wystarczy.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
